Skala wyzwania jest znana. W decydującym starciu o złoto Zagłębie pokonało PGE MKS El-Volt Lublin 29:26, kończąc sezon z kompletem krajowych trofeów. Drużyna prowadzona przez Bożenę Karkut od lat wyznacza w Polsce poziom, do którego reszta stawki dopiero próbuje się zbliżyć. Tegoroczne transfery najlepiej pokazują, kto rzeczywiście szykuje się do pościgu, a kto dopiero łata dziury w składzie.
Lublin idzie po więcej niż srebro
To wicemistrzynie zrobiły największy ruch na rynku, ale ich okno transferowe to nie kosmetyka, tylko gruntowna przebudowa. El-Volt opuszcza aż osiem zawodniczek, w tym siostry Dominika i Magda Więckowskie oraz Weronika Gawlik. W drugą stronę przyszła równie liczna grupa nowych twarzy.
Twarzą tej ofensywy jest Sarah Paulsen, reprezentantka Danii, która przychodzi z SønderjyskE. W jednym z ostatnich sezonów rzuciła w duńskiej lidze blisko 180 bramek i była tam drugą najskuteczniejszą zawodniczką rozgrywek - to nazwisko z zupełnie innej półki niż dotychczasowe wzmocnienia polskich klubów. Obok niej do Lublina trafiają między innymi Jhennifer Lopes, powracająca ze Słowacji Emilia Kowalik oraz młode Polki Nina Smelcerz i Dagmara Nocuń.
Najwięcej mówi jednak kierunek dwóch krajowych transferów. Lublin sięgnął bowiem prosto do Piotrcovii po Natalię Pankowską, obrotową reprezentacji Polski, i Oliwię Domagalską, jedną z najzdolniejszych rozgrywających młodego pokolenia. Ofensywa kadrowa wicemistrzyń jest więc wymierzona wprost w najbliższą konkurencję. Stały punkt drużyny, obrotowa Joanna Andruszak, przedłużyła w Lublinie kontrakt - to sygnał, że mimo rewolucji klub chce zachować trzon.
Zagłębie reaguje bez nerwów
Mistrzynie z Lubina podeszły do okna transferowego tak, jak przystało na drużynę, która od sześciu lat nie ma sobie w Polsce równych - bez paniki. Skład opuściły Karolina Kochaniak i Karolina Jureńczyk, a w ich miejsce przyszły dwie zagraniczne zawodniczki, Laura Hernandez i Kilidiatou Niakate.
To ruchy punktowe, a nie przebudowa, bo Zagłębie nie ma czego naprawiać. Trzon mistrzowskiej kadry pozostał na miejscu, a krajowy dublet z minionego sezonu pokazał, że ta układanka działa. Lubin wchodzi w nowy sezon z pozycji faworyta, którego rola jest jasna: bronić wszystkiego, co się da.
Piotrcovia odbudowuje się po odpływie
Najwięcej na letnim rynku straciła chyba finalistka Pucharu Polski, czyli KRASOŃ MKS Piotrcovia. Z Piotrkowa Trybunalskiego odeszło sześć zawodniczek, a dwie najważniejsze, Pankowska i Domagalska, powędrowały prosto do Lublina. To bolesny cios dla zespołu, który jeszcze niedawno bił się o krajowe trofea.
Klub nie złożył jednak broni. Ważną wiadomością jest to, że na ławce pozostaje rumuński szkoleniowiec Horatiu Pasca, który do dyspozycji dostanie nowe nazwiska: Natalię Nosek, Aleksandrę Olek, doświadczoną bramkarkę Patrycję Chojnacką oraz Michalinę Machnio. Piotrcovia próbuje więc szybko odbudować to, co rozebrała konkurencja.
Zagraniczny zaciąg płynie do Superligi
Coraz mocniej widać też trend, który wykracza poza walkę o sam tytuł: polska liga przyciąga zagraniczne zawodniczki. Enea MKS Gniezno postawiło na blok skandynawsko-słowacki, sprowadzając czwórkę graczyń z Annicą Fríðheim Petersen i Olívią Ščípovą na czele. To jeden z najbardziej międzynarodowych transferowych pakietów tego lata.
Z zagranicznych nazwisk żyje też dolna i środkowa część stawki. KPR Gminy Kobierzyce ściągnął Litwinkę Gabiję Pilikauskaite oraz serbskie wzmocnienia, w tym Mariję Simić. Co ciekawe, jej siostra Ljubica trafiła do innego polskiego klubu, ELMAS-KPS APR Radom - serbskie reprezentantki rozdzieliły się więc między dwóch rywali. Beniaminek z Radomia poszedł zresztą po rynku najszerzej, bo wcześniej sięgnął po reprezentantkę Czarnogóry Elenę Mitrović, mającą za sobą występy w Lidze Mistrzyń.
Znaki zapytania: Elbląg, Lwów i kwestia licencji
Nie wszędzie panuje jednak transferowy optymizm. Energa Start Elbląg jak na razie nie ogłosił ani jednego wzmocnienia, a jednocześnie pożegnał pięć zawodniczek - to obraz drużyny, która dopiero szuka pomysłu na siebie. Niejasna pozostaje też sytuacja Galiczanki Lwów, ukraińskiego zespołu rywalizującego w polskich rozgrywkach.
Na koniec najważniejsze zastrzeżenie: kształt ligi nie jest jeszcze przesądzony. Wobec Piłki Ręcznej Koszalin oraz Sośnicy Gliwice wciąż toczy się postępowanie licencyjne, więc ostateczna lista uczestników sezonu 2026/2027 może się zmienić.
Jedno jest pewne już teraz. Lato należy do Lublina, który zbroi się najpoważniej i wprost uderza w rywalki. Czy to wystarczy, by odrobić trzy bramki straty z finału i przerwać hegemonię Zagłębia, rozstrzygnie się dopiero na parkiecie. Komplet statystyk, tabelę i terminarz minionego sezonu znajdziesz na dedykowanej stronie ORLEN Superligi Kobiet.
fot. ORLEN Superliga Kobiet





