Wtorkowe starcie z Japonią było dla Polek meczem o wszystko. Zwycięstwo dawało bezpośredni awans do ćwierćfinału, remis pozostawiał nadzieję w zależności od wyniku Węgry-Norwegia. Porażka definitywnie zamykała drzwi do najlepszej ósemki. Niestety, polskie juniorki nie sprostały presji w kluczowym momencie.
Nerwy i fatalny początek
Ogromna stawka spotkania odbiła się na grze naszych reprezentantek, które w pierwszych minutach kompletnie nie mogły odnaleźć się na parkiecie. Błędy techniczne, niecelne rzuty i brak skuteczności w ataku pozycyjnym - to wszystko bezlitośnie wykorzystywały zawodniczki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Już w 15. minucie na tablicy wyników widniał przerażający rezultat 9:3 dla Japonii.
Rywalki zaprezentowały się jako zespół zgrany i pewny swoich możliwości. Ich kolektywna gra oraz wysoka skuteczność stanowiły wyraźny kontrast wobec chaotycznych poczynań Polek w początkowej fazie meczu.
Przebudzenie przed przerwą
Z czasem podopieczne Jagodzińskiego zaczęły odzyskiwać zimną krew. Seria kilku trafień z rzędu przywróciła życie polskiej nadziei - w 20. minucie strata stopniała do dwóch bramek (7:9). Coraz pewniej zachowywała się Michalina Machnio, która stała się liderką ofensywy Biało-Czerwonych. Końcówka pierwszej połowy przebiegała już pod dyktando gry punkt za punkt, dzięki czemu do przerwy Polska schodziła z trzybramkową stratą - 10:13.
Błyskawiczne wyrównanie i bolesny finał
To, co nie udało się na początku pierwszej połowy, Polki pokazały zaraz po wznowieniu gry. Trzy szybkie trafienia, w tym kluczowe wyrównanie autorstwa Zuzanny Zimnickiej w 35. minucie (13:13), rozbudziły nadzieje na korzystny rezultat. Niestety, moment równowagi trwał krótko.
Japonki natychmiast odpowiedziały serią własnych bramek, budując przewagę najpierw trzech (16:13), a później nawet pięciu trafień (19:14). Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem było już jasne, że Polki nie zdołają odrobić strat. Końcowy wynik 22:18 dla azjatyckiej ekipy był sprawiedliwy - rywalki w kluczowych momentach okazały się po prostu skuteczniejsze i bardziej stabilne psychicznie.
Najlepszą strzelczynią w polskich barwach okazała się Zuzanna Zimnicka z dorobkiem pięciu bramek. Dobrze spisała się także wspomniana Machnio, która zdobyła cztery trafienia.
Od euforii do rozczarowania
Porażka z Japonią smakuje tym gorzej, że jeszcze kilka dni temu sytuacja kadry rysowała się w jasnych barwach. W fazie grupowej Polki zachwycały - trzy mecze, trzy zwycięstwa. Pewne wygrane z Tunezją, Chińskim Tajpej (Tajwanem) i Węgrami dały pierwsze miejsce w grupie G oraz dwa cenne punkty do rundy głównej.
Wszystko skomplikowała poniedziałkowa porażka z Norwegią, po której wszystkie cztery ekipy grupy miały identyczny dorobek. Wtorkowy mecz z Japonią miał rozstrzygnąć, kto zagra o medale - rozstrzygnął, tyle że nie po myśli polskich kibiców.
Co dalej?
Młodzieżowe mistrzostwa świata dla naszych reprezentantek jeszcze się nie kończą. Biało-Czerwone zagrają w strefie klasyfikacyjnej o miejsca 9-16. W zależności od ostatecznych rozstrzygnięć w grupie, Polki powalczą o lokaty 9-12 albo 13-16. Pierwszy mecz w tej fazie turnieju zaplanowano na czwartek 2 lipca, choć dokładny terminarz zostanie ustalony po zakończeniu wszystkich spotkań rundy głównej.
Wszystkie pojedynki mistrzostw można śledzić na żywo za pośrednictwem kanału YouTube Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej.
Źródło: zprp.pl




