Z sześciu bramek przewagi do trzech straty
Goście z Erlangen prowadzili już sześcioma bramkami, ale gospodarze z Bietigheim odrabiali straty i tuż przed końcem wyszli na prowadzenie 33:30.
„Czuliśmy się martwi, przy minus trzech” (tłum. red.) - mówił po meczu Eloy Morante z HC Erlangen. Mimo gry w osłabieniu Erlangen przechwytywał ważne piłki i w ostatniej minucie odwrócił losy meczu.
„Piłkoręczne szaleństwo”
„Nie wiem, co tu się właśnie wydarzyło. Brakuje mi słów” (tłum. red.) - przyznał Morante. „Potem po prostu zdarza się piłkoręczne szaleństwo. Nie przestaliśmy walczyć, wierzyliśmy w siebie i ta pewność siebie teraz po prostu jest” (tłum. red.) - dodał. Przyznał też, że poza charakterem drużynie potrzebne było trochę szczęścia.
Bietigheim wciąż w strefie spadkowej
„To jest brutalnie gorzkie” (tłum. red.) - powiedział Dominik Claus z SG BBM Bietigheim. Jego drużyna miała w tym meczu odpowiedzieć na słaby występ przeciwko VfL Stuttgart. Mimo porażki Claus chwalił postawę zespołu: „Morale jest dobre, drużyna żyje” (tłum. red.).
Źródło: handball-world.news





