Powrót do kadry po kontuzji barku
Brazylijka po wyleczeniu kontuzji barku została powołana na zgrupowanie i mecze towarzyskie reprezentacji w Szwecji. Uraz wykluczył ją z mistrzostw świata w 2025 roku.
- To było bardzo trudne, ponieważ nikt nie przygotowuje się do opuszczenia tak ważnych zawodów, zwłaszcza po całym wysiłku, jaki wkłada w swoją pracę. Myślę, że najtrudniejsze było zaakceptowanie faktu, że w tamtym momencie nie miałam kontroli nad czasem i musiałam uszanować swoje ciało i proces powrotu do zdrowia - wspomina zawodniczka lubińskiego zespołu.
Zapytana o wątpliwości co do przyszłości w reprezentacji, odpowiada: - Oczywiście, wiele myśli przechodzi przez głowę, zwłaszcza gdy jest się w tym sporcie od tak dawna. Cel był jeden: chciałam wrócić silniejsza, bo nadal czuję, że mam wiele do zaoferowania reprezentacji.
Marzenia o trzecich igrzyskach
Matieli grała już na igrzyskach w Tokio i Paryżu. Los Angeles 2028 pozostaje w jej planach, choć woli myśleć o celach krok po kroku.
- Wiem, że do 2028 roku jeszcze daleka droga i wolę myśleć krok po kroku, ale start w trzecich igrzyskach olimpijskich byłby czymś wyjątkowym. To świetna motywacja, by nadal dbać o siebie, trenować i dążyć do jak najlepszych wyników - mówi Brazylijka, która zbliża się do 38. urodzin.
- Dziś jestem o wiele bardziej dojrzała i mam większe doświadczenie w grze. Lepiej rozumiem momenty meczu, panuję nad emocjami i podejmuję decyzje bardziej świadomie. Dla mnie wiek to tylko liczba. Z każdym rokiem czuję, że jestem w lepszej formie fizycznej, a dziś mamy do dyspozycji o wiele więcej zasobów i technologii niż dziesięć lat temu - wyjaśnia.
Rola w przebudowie reprezentacji Brazylii
Reprezentacja Brazylii przechodzi przebudowę, a Matieli widzi swoją rolę szerzej niż tylko na boisku.
- Myślę, że moja rola dzisiaj wykracza poza to, co robię na boisku. Mam doświadczenie i mogę pomóc młodszym zawodniczkom na wiele sposobów. Ale chcę też nadal być ważną zawodniczką, brać na siebie odpowiedzialność i pomagać drużynie, kiedy tylko będzie to konieczne. Myślę, że Cristiano oczekuje ode mnie doświadczenia, przywództwa, a także tego, co mogę dać jako sportowiec - mówi o oczekiwaniach selekcjonera Cristiano Rochy.
Zapytana, czego brakuje Brazylii do regularnej walki o medale mistrzostw świata i igrzysk, wskazuje na różnice w strukturze i inwestycjach. - Mamy zawodniczki, które potrafią grać na wysokim poziomie. Myślę, że już kilka razy pokazałyśmy, że możemy konkurować z najlepszymi drużynami na świecie. Jednocześnie wciąż istnieje różnica w strukturze i inwestycjach w porównaniu z niektórymi krajami, które od lat należą do czołówki. Po tylu latach gry poza Brazylią zdaję sobie sprawę, że wiele z tych reprezentacji jest silniejszych, ponieważ już od kategorii młodzieżowych prowadzona jest bardzo systematyczna praca - analizuje.
Dekada w Polsce - drugi dom
Matieli gra w Polsce od dekady. W 2024 roku po raz piąty została wybrana najlepszą środkową rozgrywającą ORLEN Superligi Kobiet.
- Znalazłam stabilizację, poczułam pewność siebie i klub, który dał mi warunki do rozwoju i walki o tytuły każdego roku. Co więcej, Polska przyjęła mnie bardzo dobrze i zawsze czułam się tu komfortowo. Dziś mam bardzo silną więź z klubem, po tak długim czasie uważam Polskę za swój drugi dom - wyznaje.
Ma na koncie siedem tytułów mistrzyni Polski, osiem Pucharów Polski i nagrody indywidualne. - Jestem bardzo dumna z mojej drogi. Bardziej niż o osiągnięciach chciałabym, aby ludzie wiedzieli o wszystkim, co się na nie złożyło: poświęceniu, ciężkiej pracy, konsekwencji i ogromnym wsparciu ze strony mojej rodziny - zaznacza.
Numer 49 jako hołd dla matki
Brazylijka gra z numerem 49, który upamiętnia jej mamę. W tym właśnie wieku mama przeszła zawał serca.
- To był bardzo trudny czas dla całej naszej rodziny. Moja mama miała wtedy 49 lat, bardzo młodo jak na tak poważny zawał serca, więc to naprawdę mnie dotknęło i zmieniło moje spojrzenie na pewne sprawy. Wybrałam liczbę 49, aby ją uhonorować, zabrać ze sobą mamę na boisko, a także aby pamiętać o sile, jaką miała w tamtym momencie, i o tym, jak ważna jest w moim życiu moja rodzina - opowiada.
Początki kariery i stypendium
Z piłką ręczną zapoznał ją w szkole kuzyn. Na początku traktowała ją jako przyjemność. Dopiero wyjazd z Rio de Janeiro do São Paulo i pierwsza pensja uświadomiły jej, że może to być jej zawód.
- Kluczową rolę na początku mojej przygody z piłką odegrał mój nauczyciel Flávio Abílio z Colégio Apollo 12 w Rio de Janeiro. Wierzył w mój potencjał, zanim ja sama go w sobie dostrzegłam - wspomina.
Piłka ręczna dała jej także stypendium. - Dla moich rodziców edukacja zawsze była bardzo ważna, a jedną z pierwszych możliwości, jakie dała mi piłka ręczna, było uzyskanie stypendium, na które w tamtym czasie nie mogliby sobie pozwolić. Dla mojej rodziny miało to ogromną wartość i pokazało, że piłka ręczna może odmienić moje życie - dodaje.
Co dalej?
- Wciąż mam w sobie pragnienie rywalizacji i stawiania sobie wyzwań. Dopóki będę czerpała przyjemność z trenowania, wychodzenia na boisko i reprezentowania Brazylii, będzie mnie to motywować - podkreśla Matieli.
Myśli już jednak o czasie po zakończeniu kariery zawodniczej. - Chciałabym zostać przy sporcie i zbudować nową karierę, która będzie dla mnie równie ważna. Chcę wykorzystać całe swoje doświadczenie i wiedzę, aby wspierać innych sportowców w ich rozwoju, pomagać im stawać się lepszymi i towarzyszyć im w kolejnych etapach kariery - zdradza.
Poza boiskiem lubi spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, podróżować, czytać i oglądać seriale. Interesuje się tematami związanymi z ludzkim zachowaniem i treningiem mentalnym w sporcie. Najtrudniejsza w życiu za granicą jest dla niej odległość od bliskich. - Ci, którzy decydują się na karierę za granicą, uczą się z tym żyć i w efekcie tracą wiele ważnych chwil. Myślę, że to jeden z najtrudniejszych aspektów tego zawodu - przyznaje.
Wywiad przeprowadziły media Confederação Brasileira de Handebol, a przetłumaczyły go klubowe media KGHM Zagłębia Lubin.
Źródło: superligakobiet.pl





