Środowy mecz w Płocku był dla Nantes meczem o wszystko. Francuzom wystarczał remis albo zwycięstwo, żeby awansować do fazy głównej. Po porażce musieli liczyć na wygraną Vardaru z Melsungen.
Wyrównana pierwsza połowa
Mecz zaczął się od dwóch trafień Siergieja Kosorotowa, ale Francuzi szybko odpowiedzieli. Po golu Noama Leopolda goście prowadzili w 10. minucie 4:3, a w 13. minucie 5:3. Przez większą część pierwszej połowy żadna z drużyn nie odskoczyła rywalowi na więcej niż dwie bramki.
W bramce Płocka dobrze spisywał się Milan Vujović. Gospodarze odwrócili losy meczu w końcówce pierwszej połowy: po golach Zoltána Szity i Dawida Dawydzika schodzili na przerwę z prowadzeniem 15:13.
Vujović bohaterem Płocka
Druga połowa wyglądała podobnie: Nantes goniło rywala, ale go nie dogoniło. Zespół trenera Grégory'ego Cojeana kilka razy zbliżał się na dwie bramki, a Nafciarze za każdym razem odpowiadali trafieniami Melvyna Richardsona, Frederika Bjerrego i Gergő Fazekasa.
Vujović w 50. minucie zanotował 14. obronę w meczu. Przy stanie 29:26 w 54. minucie Cojean wziął ostatni czas i zdecydował się na grę w ataku siedmioma zawodnikami w polu, ale to nie przyniosło efektu. Fazekas trafił dwa razy z rzędu i w 57. minucie Płock prowadził 31:26. W końcówce Vujović obronił jeszcze dwa rzuty gości, a mecz zakończył się wynikiem 33:27 dla ORLEN Wisły.
Dwa francuskie kluby za burtą
Do fazy głównej Ligi Mistrzów EHF awansowały Płock i Melsungen. Nantes jest drugim, po Montpellier, francuskim klubem, który odpadł z Ligi Mistrzów na pierwszym etapie rozgrywek.
Źródło: handnews.fr





