Pierwsza połowa: 83 procent skuteczności
Kielczanie po raz pierwszy w historii grali z klubem z Lucerny, mistrzem Szwajcarii i debiutantem w Lidze Mistrzów. Goście zaczęli lepiej, bo już w drugiej minucie Jonas Schelker wykorzystał rzut karny. Odpowiedział Artsem Karalek i przez pierwsze pięć minut zespoły trafiały na przemian (4:3).
W ósmej minucie, po golu Juliena Bosa, gospodarze odskoczyli na 6:3. Andy Schmid, były reprezentant Szwajcarii prowadzący Kriens po raz pierwszy w tych rozgrywkach, przez chwilę nie miał odpowiedzi na Dylana Nahiego, nominalnego skrzydłowego ustawionego na lewym rozegraniu. W 18. minucie Marin Šipić wyrównał jednak na 10:10.
Wtedy Schmid zdecydował się grać siódemką w polu, bez bramkarza. Industria odpowiedziała trzema bramkami z rzędu, trafiając między innymi do pustej bramki rzutem przez całe boisko, i w 20. minucie prowadziła 13:10. Do przerwy było 19:15, a mistrz Polski rzucił dziewiętnaście goli z dwudziestu trzech rzutów. Skuteczność 83 procent i 70 procent skutecznych ataków w pierwszej połowie były najlepszymi liczbami całego meczu.
Druga połowa: jedenaście bramek Kielc
Po przerwie skuteczność gospodarzy spadła. Schelker rzucił trzy bramki w niecałe cztery minuty i w 35. minucie Szwajcarzy przegrywali już tylko 19:20. Kielczanie nie potrafili pokonać Kristiana Pilipovicia, który skończył mecz z trzynastoma obronami, i popełniali straty. W 46. minucie, przy stanie 23:22, Krzysztof Lijewski poprosił o czas.
Przewaga wracała powoli. Po trafieniach Faruka Yusufa i Kiryła Rabczyńskiego Industria wyszła na 26:24, a w 52. minucie Vlah podwyższył na 27:24. Kriens znów zbliżył się na jedną bramkę po rzucie karnym Schelkera (27:26). Wtedy trzy kolejne bramki Industrii rzucił Vlah i w 58. minucie było 30:27.
Šipić trafił jednak w 59. minucie, a Nils Epp na szesnaście sekund przed końcem ustalił wynik na 30:29.
Liczby
Industria rzuciła 30 bramek z 48 rzutów (62 procent), z czego po przerwie zaledwie 11 z 25 (44 procent). Skuteczność ataku spadła z 70 do 41 procent. Kriens był w tym meczu równie celny jak gospodarze: 29 goli z 46 rzutów, czyli 63 procent.
Milosavljev obronił 14 z 43 rzutów, jego odpowiednik Pilipović 13 z 42. Kielczanie dostali dwie kary dwuminutowe, goście pięć, przy czym Lukas Herburger siedział na ławce dwa razy, w tym w 56. minucie za faul na Vlahu. Rzuty karne: 1 na 1 dla Industrii, 2 na 3 dla gości.
Industria Kielce - HC Kriens-Luzern 30:29 (19:15)
Industria: Milosavljev, Morawski - Vlah 8, Karalek 5, Jędraszczyk 3, Bos 3, Rabczyński 3, Yusuf 2, Kounkoud 2, Nahi 2, Monar 1, Jarosiewicz 1, Klarica, Latosiński.
Kriens-Luzern: Pilipović, Car - Šipić 8, Schelker 7, Bilyk 4, Wolfisberg 3, Epp 3, Herburger 2, Jerome Müller 2, Aellen, Zimmermann, Fuchs, Oertli, Schlumpf, Bader, Justin Müller.
Spotkanie w Hali Legionów sędziowali Adam Biro i Oliver Kiss z Węgier.
Co dalej?
To pierwsze dwa punkty Industrii w grupie F, w której grają jeszcze SC Magdeburg i Kolstad Handball.
Kielczan czeka teraz wyjazd na sobotni mecz LOTTO Superligi z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski (12 września, godz. 15.00), a w środę 16 września zagrają w Trondheim z Kolstad. Rewanż z Kriens w Szwajcarii zaplanowano na 21 października.
Środa była w Kielcach dniem podwójnie ważnym. Kilka godzin przed meczem klub ogłosił, że prezesem zarządu KS Iskra Kielce został Karol Bielecki. O nowym formacie rozgrywek i wszystkich sześciu grupach pisaliśmy w zapowiedzi startu Ligi Mistrzów.
Źródło: własne / fot. Dariusz Salwa





