W czwartek 18 września dostaliśmy list z Warszawy. Nadawca: Związek Piłki Ręcznej w Polsce, podpisany przez radcę prawnego. Treść w skrócie: wyjaśnijcie w ciągu siedmiu dni, na jakiej podstawie zamierzacie korzystać z bazy danych ZPRP, bo dane w niej zawarte są własnością Związku i bez jego zgody nie można z nich korzystać, "tym bardziej w celach komercyjnych". Powodem było jedno zdanie z naszej oferty stron internetowych dla klubów. Piszemy o tym otwarcie, bo staramy się być transparentni. Przede wszystkim dla Was, naszych czytelników.
Co otrzymaliśmy?
Pismo jest datowane na 8 września 2026 roku, do nas dotarło 18 września. Związek cytuje w nim fragment naszej strony o witrynach dla klubów: "Uruchamiamy strony internetowe tworzone wyłącznie dla klubów piłki ręcznej. Terminarze, wyniki, tabele i kadry pobierają się automatycznie z bazy ZPRP, a klub dostaje też relacje live, zapisy na nabór online i stałe miejsce dla sponsorów. Wersja podstawowa jest bezpłatna". Dalej następuje wniosek o wskazanie "w nieprzekraczalnym terminie 7 dni" podstawy korzystania z bazy ZPRP oraz uwaga, że dane w bazie są własnością Związku i bez jego zgody nie ma możliwości z nich korzystać.
Nie wiemy, czy się śmiać, czy płakać, więc robimy trzecią rzecz: odpowiadamy. Związkowi na piśmie, a Wam tutaj.
Skąd bierzemy dane i dlaczego nigdy tego nie ukrywaliśmy?
Pilkareczna.com działa od ponad roku. Od pierwszego dnia pokazujemy wyniki, terminarze, tabele i statystyki rozgrywek prowadzonych przez ZPRP i od pierwszego dnia podpisujemy je jako dane ZPRP. Pochodzą z serwisu rozgrywki.zprp.pl i jego API, który Związek udostępnia każdemu: bez logowania, bez hasła, bez klucza, bez regulaminu, który mówiłby, co wolno, a czego nie. Nie ma tam żadnego zabezpieczenia, które trzeba by obejść, więc niczego nie obchodziliśmy.
Otwarty serwis z danymi pod publicznym adresem od lat rozumieliśmy tak samo jak cały rynek: jako zaproszenie do korzystania. Z tych samych danych korzystają codziennie z pewnością najwięksi: Polsat Sport, WP SportoweFakty, Interia, Przegląd Sportowy, media lokalne, serwisy statystyczne i strony klubów. Gdyby Związek chciał to zmienić, wystarczyło napisać na stronie serwisu jedno zdanie albo wysłać do nas maila. Zamiast tego pierwszym sygnałem jest pismo prawnika z terminem siedmiu dni na wyjaśnienia.
Czym jest nasz portal?
Pilkareczna.com nie powstała, żeby zarabiać. Powstała, bo lubimy piłkę ręczną i nie mogliśmy znieść, że o Superlidze piszą wszyscy, a o II lidze, ligach wojewódzkich i młodzieży nikt. Chcieliśmy, żeby zawodnik z Wieliczki, bramkarz z Piekar i rodzic młodzika z Kwidzyna mogli znaleźć swój mecz, swoją tabelę i swojego strzelca w jednym miejscu i w przystępny sposób. Przez ostatni rok opublikowaliśmy tysiące tekstów o polskiej piłce ręcznej, mamy bazę ponad 400 klubów i dziesiątek tysięcy zawodniczek i zawodników, transmisje, relacje, zapowiedzi każdej kolejki każdej ligi. Co miesiąc odwiedza nas kilkadziesiąt tysięcy osób.
Tak, na stronie są reklamy. Przychód z nich mniej więcej pokrywa serwer, domenę i narzędzia. Nie żyjemy z tego portalu, prowadzimy zupełnie inną firmę, która z piłką ręczną nie ma nic wspólnego, i to ona finansuje nasz czas spędzany nad relacjami z I ligi o północy. Jeśli ktoś w Warszawie wyobraża sobie, że na wynikach grupy D I ligi da się zarobić, to zapraszamy do naszej księgowości.
O co chodzi ze stronami dla klubów
Zdanie, które wzbudziło zainteresowanie Związku, dotyczy stron internetowych dla klubów. Pomysł jest prosty: mały klub, którego nie stać na własną witrynę, dostaje od nas za darmo stronę z aktualnościami, zapisami na nabór, miejscem na logotypy swoich sponsorów oraz terminarzem i tabelą własnej drużyny, czyli tym, co i tak widzi na stronie ZPRP. Nie sprzedajemy nikomu danych Związku. Jeśli cokolwiek może być płatne w wersjach PREMIUM, to nasza praca przy budowie i obsłudze strony.
Trudno nam zrozumieć, jak informacja o wyniku meczu, który klub sam rozegrał, ma być chroniona przed tym klubem. Kluby są członkami Związku. Rozgrywki istnieją dzięki nim. Strona klubowa z terminarzem to nie zagrożenie dla piłki ręcznej, tylko jej promocja, i wydawało nam się, że właśnie na tym powinno Związkowi zależeć.
Co na to prawo?
Nie jesteśmy prawnikami, ale przed odpowiedzią sprawdziliśmy, jak to wygląda. W skrócie:
Wynik meczu, termin i tabela to fakty. Prawo autorskie chroni sposób wyrażenia, a nie same informacje (art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim), a proste informacje prasowe są spod ochrony wprost wyłączone (art. 4 pkt 4). Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Football Dataco przeciwko Yahoo! (C-604/10, 2012) orzekł, że terminarz rozgrywek nie jest chroniony prawem autorskim, bo jego układ wynika z reguł rozgrywek, a nie z twórczości.
Bazy danych mają osobną ochronę: producent może zakazać pobierania całości lub istotnej części bazy. Ta sama ustawa mówi jednak, że producent bazy udostępnionej publicznie nie może zabronić korzystania z jej nieistotnych części w jakimkolwiek celu (art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych). A Trybunał Sprawiedliwości UE w głośnych sprawach Fixtures Marketing i British Horseracing Board (2004) uznał, że ochrona należy się za inwestycję w zebranie i sprawdzenie danych, a nie za ich wytworzenie. Organizator rozgrywek, który tworzy terminarz i wyniki jako efekt uboczny prowadzenia zawodów, nie może z tego tytułu monopolizować informacji o tych zawodach.
Do tego dochodzi wolność prasy i prawo do informacji (art. 14 i 54 Konstytucji RP), z którego korzysta każde medium piszące o sporcie.
Jedna miara dla wszystkich
Jeżeli Związek naprawdę uważa, że z bazy rozgrywek nie można korzystać bez jego zgody, to konsekwentnie powinien to samo napisać do wszystkich mediów, które publikują protokoły, wyniki, strzelców, terminarze i tabele z tego samego źródła. Do Polsatu, do WP, do Interii, do każdej gazety regionalnej i do każdego klubu, który wkleja tabelę na swoją stronę. Liczymy, że Związek stosuje jedną miarę wobec wszystkich, a nie tylko wobec najmniejszego.
Co będzie dalej? Nie wiemy
Odpowiedzieliśmy Związkowi na piśmie. Zaproponowaliśmy rozmowę, pokazanie, jak dokładnie korzystamy z danych, ujednolicenie oznaczania źródła i ewentualne porozumienie o współpracy. Poprosiliśmy o regulamin serwisu rozgrywki.zprp.pl, jeśli taki istnieje. Do czasu wyjaśnienia nic nie zmieniamy, bo w naszej ocenie działamy zgodnie z prawem i z tym, jak działa cały rynek.
I jedno powiedzmy wprost. Jeśli Związek będzie się upierał, że nie wolno nam korzystać z tych danych, uszanujemy to. Będzie to jednak oznaczało zamknięcie Pilkareczna.com. Straci na tym nie nasza firma, która na portalu nie zarabia, tylko kilkadziesiąt tysięcy kibiców, setki klubów i tysiące zawodników, o których nikt inny nie pisze. Decyzja należy do Związku.
O tym, co odpowie ZPRP, poinformujemy Was na pewno.




