Przypomnijmy. Anilana Łódź spadła sportowo z Ligi Centralnej po przegranym barażowym dwumeczu z Fit Dieta Żukowo. Pojawiła się jednak szansa na "dziką kartę". Spadkowicz z Orlen Superligi - Lotto Puławy - nie przystąpi do rozgrywek i ZPRP rozpoczął pracę nad wypełnieniem wakatu. Zaproszenie do startu w procedurze przyznania "dzikiej karty" otrzymały wspomniana Anilana, inny spadkowicz z LC - Gwardia Koszalin, a także trzecia w klasyfikacji Turnieju Mistrzów I ligi Olimpia Piekary Śląskie.
13 lipca klub z Piekar Śląskich w swoich mediach społecznościowych umieścił informację, że "Po wycofaniu się z rozgrywek Ligi Centralnej przez klub Lotto Puławy, nasz klub - wraz z klubami Anilana Łódź, Gwardia Koszalin - został zaproszony przez ZPRP do złożenia aplikacji o udział w rozgrywkach Ligi Centralnej. Nasz klub złożył wymaganą aplikację w wyznaczonym terminie oraz spełnił wszystkie wymagania licencyjne określone przez ZPRP do gry w Lidze Centralnej. Pomimo spełnienia przez nasz klub wszystkich wymogów formalnych, w dniu dzisiejszym otrzymaliśmy informację z ZPRP, że wakujące miejsce po zespole Lotto Puławy zostanie przyznane klubowi Anilana Łódź jako najwyżej sklasyfikowanemu zespołowi spośród spadkowiczów poprzedniego sezonu z Ligi Centralnej".
Zainteresowane kluby otrzymały oficjalną decyzję ZPRP (DECYZJA KRO Nr 1/2026/2027), wydawało się więc, że Anilana przystąpi do rozgrywek Ligi Centralnej w sezonie 2026/2027. Wydawało, bo szybko środowisko obiegły informacje o nieprawidłowościach w złożonej przez łodzian aplikacji. Informację podał m.in. profl Handballowiec - Liga Centralna na fb (zachęcamy do śledzenia), który napisał o trwającej "papierkowej walce".
Potwierdziliśmy, że decyzja pierwotnie podjęta, została wycofana ze względu na zaistnienie nowych okoliczności i w tym momencie nie znamy terminu podjęcia ostatecznej decyzji o uzupełnieniu składu męskiej Ligi Centralnej.
O swoją ocenę sytuacji zapytaliśmy w klubie z Łodzi.
- Z 22 zawodników, 21 podpisało oświadczenie, że nie zalegamy z płatnościami. Wyłamał się jeden, który uważa, że jesteśmy mu winni kwotę rzędu 2000 złotych - słyszymy od Marka Żuka - działacza łódzkiego klubu.
- Z naszych rozliczeń nie wynika, by cokolwiek nie było wypłacone - stanowczo ucina temat.
Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy rozmawiamy o ich rywalu w walce o miejsce w LC, Gwardii Koszalin.
- Z tego co wiem, ten zawodnik jest podpisany lub bliski podpisania kontraktu z Gwardią Koszalin. Być może to większa akcja, by nie dopuścić nas do startu w Lidze Centralnej? - zastanawia się Żuk.
Wiceprezes Gwardii Jan Stasiuk widzi sytuację nieco inaczej. - Stanęliśmy do konkursu o start w Lidze Centralnej w sezonie 2026/2027. Po otrzymaniu pisma o przyznaniu "dzikiej karty" Anilanie, złożyliśmy odwołanie. Mamy zastrzeżenia do złożonej przez nich dokumentacji - mówi nam Stasiuk. - Fakt, jeden z zawodników Anilany rozpytywał w naszym klubie, czy w przypadku gry na drugim szczeblu rozgrywek nie będziemy zainteresowani jego usługami, ale nic z nim nie podpisywaliśmy - informuje wiceprezes Gwardii Koszalin.
To właśnie odwołanie Gwardii spowodowało, że Dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych Piotr Mystkowski wstrzymał się od podjęcia ostatecznej decyzji o przyznaniu miejsca łódzkiej Anilanie. W opublikowanym oficjalnym terminarzu Ligi Centralnej na sezon 2026/2027 zamiast nazwy klubu widnieje nadal "wakat".
Jak sprawa się zakończy? Tego chyba jeszcze nie wie nikt. Niemniej gabinetowa walka na linii Łódź - Koszalin nabiera rumieńców. Wszyscy czekamy na jej rozstrzygnięcie.





