Punkt wyjścia: zwolniony za prowadzenie 63:0
Sjökvist zaczyna od historii ze Stanów Zjednoczonych. Na początku października trener szkolnej drużyny futbolu amerykańskiego stracił pracę. Jego zespół prowadził w przerwie 63:0, a przy wyniku 56:0 szkoleniowiec zarządził tzw. onside kick, czyli zagranie, które miało pozwolić odzyskać piłkę i zdobyć kolejne punkty. Władze szkoły uznały, że takie zachowanie kłóci się z wartościami placówki i z tym, jak należy traktować rywali.
Liczby z USM
Według zestawienia autora w tym sezonie i trzech poprzednich w USM Steg 1 rozegrano 3598 meczów. Aż 617 z nich zakończyło się różnicą co najmniej 20 bramek, w 156 przewaga zwycięzcy wyniosła minimum 30 goli, a w 31 spotkaniach co najmniej 40. Sjökvist zaznacza, że problem nie jest nowy, a największych pogromów w ostatnich latach jest nawet nieco mniej.
Przykłady z tegorocznego pierwszego etapu, które przytacza Sjökvist:
- 46:6 (dziewczęta do lat 14)
- 67:15 (dziewczęta do lat 16)
- 48:14 (dziewczęta do lat 18)
- 42:7 (chłopcy do lat 14)
- 49:12 (chłopcy do lat 16)
- 46:15 (chłopcy do lat 18)
Felietonista pyta, czego młodzi zawodnicy uczą się z meczów wygrywanych 40, 50, a nawet 67 bramkami i czego chcą ich nauczyć trenerzy.
Inne dyscypliny mają limit
Sjökvist przypomina, że w zapasach walka zostaje przerwana, gdy jeden zawodnik prowadzi ośmioma lub dziesięcioma punktami (przewaga techniczna). Podobne zasady obowiązują w taekwondo, a w boksie amatorskim sędzia może przerwać walkę przy zbyt dużej różnicy sił. Autor nie proponuje kończenia meczów piłki ręcznej przy 20 bramkach przewagi, ale jego zdaniem od trenerów można oczekiwać, że w takiej sytuacji zmienią podejście do meczu.
Odpowiedzialność trenera
Według felietonisty nikt nie powinien kazać 14-latkowi celowo pudłować w sytuacji sam na sam. Przy 20 bramkach przewagi trener może jednak zmienić obraz meczu: dać więcej minut rezerwowym, przesunąć zawodników na inne pozycje, przećwiczyć inne ustawienia w ataku i obronie albo zrezygnować z agresywnego krycia na całym boisku.
Sjökvist dodaje, że przy równej liczbie punktów w USM Steg 1 o kolejności decydują najpierw mecze bezpośrednie, a dopiero potem bilans bramek. Przyznaje, że zdarzają się wyjątki, ale w wielu sytuacjach kolejne 10 czy 20 goli przeciwko pokonanemu już rywalowi nie ma według niego żadnego znaczenia dla awansu. Zastrzega też, że nie wie, jak trenerzy zachowali się w poszczególnych meczach, bo z samego wyniku nie widać zmian, taktyki ani intencji.
Felieton kończy się zdaniem: „Wygrana 40 bramkami pokazuje, że ma się zdecydowanie lepszy zespół. Wygrana z szacunkiem i klasą pokazuje, że ma się dobrego trenera” (tłum. red.).
Źródło: handbollskanalen.se





