Drużyna Herlandera Silvy wygrała ostatnio na wyjeździe z PGE MKS El-volt Lublin 29:24.
Trzy domowe zwycięstwa Gniezna
W październiku Gnieźnianki wygrały trzy domowe mecze z rzędu: z ELMAS-KPS APR Radom (38:29), Galiczanką Lwów (36:26) i Szczypiorno Kalisz (36:21). Bilans czterech zwycięstw i dwóch porażek daje podopiecznym Petera Kostki dwanaście punktów i piąte miejsce w tabeli.
Ostatni mecz ligowy Gnieźnianki rozegrały trzy tygodnie temu. Szczypiorno pokonały pewnie od pierwszych minut (4:0 w 5. minucie), do przerwy prowadziły sześcioma bramkami, a po zmianie stron jeszcze powiększyły przewagę. Najwięcej goli rzuciły Nuša Fegić (7) i Monika Łęgowska (6), a bramkarka Annika Petersen obroniła 55 procent rzutów.
KPR z cennym zwycięstwem na koncie
Wicelider ma jeszcze lepszą passę: pięć meczów, pięć zwycięstw i piętnaście punktów. Wyżej w tabeli jest tylko PGE MKS El-volt Lublin, który ma o trzy punkty więcej, ale rozegrał dwa mecze więcej.
W ostatnim meczu podopieczne Silvy wygrały w Lublinie po zaciętym spotkaniu. Początek należał do Kobierek (4:1 w 6. minucie), ale gospodynie odwróciły losy pierwszej połowy (10:8 w 21. minucie). Zespół z Kobierzyc odzyskał jednak prowadzenie przed przerwą i kontrolował wynik do końcowej syreny. Tytuł najlepszej zawodniczki meczu trafił do Viktorii Saltaniuk, która obroniła 44 procent rzutów. W ataku wyróżniły się Anna Mączka (8 bramek), Mariola Wiertelak (6) i Magdalena Drażyk (5).
Trener Silva: Gniezno to trudny rywal
„To był dobry mecz obu zespołów, zwłaszcza kibicom przyniósł on mnóstwo emocji. (...) Cieszymy się, że wygraliśmy w Lublinie, bo nie wydarzyło się to od ponad roku” - analizował trener KPR. „Moje zawodniczki bardzo doceniły zwycięstwo z Lublinem. W poprzednim sezonie dwa razy zagraliśmy dobrze i byliśmy blisko tego, żeby nie przegrać. W końcu byliśmy w stanie to zmienić i zwyciężyć. Dla nas to wyjątkowa walidacja codziennej pracy i tego, co dziewczyny dają od siebie” - dodał Silva.
Szkoleniowiec nie lekceważy jednak sobotniej rywalki: „Nasze rywalki miały blisko miesiąc, żeby przygotować się do starcia z nami, my mamy natomiast niecały tydzień. Z drugiej strony my zagraliśmy już jedno spotkanie, one muszą znowu wskoczyć w rytm meczowy. (...) To będzie jednak bardzo trudny mecz, jak każdy z tą drużyną. Dysponują wieloma rozwiązaniami, które będą sprawiać problemy naszej obronie. W obronie stawiają za to na wywieranie presji i podoba mi się to, jaką pracę wykonuje z nimi trener”.
Kluczowe postacie obu drużyn
W ataku Kobierzyczanek najwięcej dają Mączka, Wiertelak, Drażyk i Milana Shukal. Po stronie Gniezna najgroźniejsza jest Monika Łęgowska, która w sześciu meczach zdobyła 27 bramek i jest w pierwszej piętnastce najskuteczniejszych zawodniczek ligi. Regularnie punktują też Fegić, Katarzyna Cygan i Martina Popovcová.
Powrót do domu
Dla kilku osób sobotni mecz będzie wyjątkowy. W barwach MKS wystąpi Natalia Maćkowiak, która przez kilka lat grała w Kobierzycach i tam zadebiutowała w najwyższej klasie rozgrywkowej. W sztabie Gniezna pracuje też Beata Kowalczyk, była bramkarka Kobierek. W 2025 roku zakończyła w tym klubie karierę, a wcześniej zdobyła z nim kilka medali oraz Puchar Polski.
„Będzie to dla mnie wyjątkowo emocjonujące spotkanie. Wracam do hali, w której przez kilka ostatnich lat sportowo się rozwijałam i na parkiecie zostawiłam mnóstwo serca. (...) Gdy rozlegnie się pierwszy gwizdek, liczyć się będzie tylko walka o pełną pulę punktów” - zapowiada Maćkowiak.
Kapitanka zapowiada ostrą walkę
Aleksandra Kucharska, kapitanka gospodyń, docenia formę rywalek: „Zespół z Gniezna wygląda naprawdę dobrze. To w zasadzie zespół kompletny. Mają zarówno możliwość grania akcji z pierwszej linii, często rzucają też z drugiej. Uważam, że zrobiły postęp od zeszłego sezonu i to widać w ich grze”.
„Będzie to ostra walka. Myślę, że Gniezno bardzo chce zabrać nam punkty, zresztą jak każdy zespół teraz, bo jesteśmy niepokonane. (...) Dobrze będzie zagrać w końcu w domu, przed własną publicznością. Tutaj gra nam się najlepiej (...). Kibice naprawdę dodają nam skrzydeł” - dodaje „Kuki”.
W poprzednim sezonie Kobierki wygrały trzy z czterech meczów z Gnieznem, przegrały tylko pierwszy.
Prawie cała kadra do dyspozycji
Herlander Silva może liczyć na niemal całą kadrę, poza jedną zawodniczką, która wciąż leczy kontuzję. „Wspaniale będzie wrócić do naszej hali. Uwielbiamy tutaj grać i czuć energię od naszych kibiców. (...) Nie są naszym ósmym zawodnikiem, tylko pierwszym, bo dają nam moc i siłę, kiedy tego potrzebujemy. W poprzednim sezonie byli z nami w trudnych chwilach, dlatego teraz chcemy dać im jak najwięcej powodów do radości” - podsumował szkoleniowiec KPR.
Źródło: superligakobiet.pl




