Błyskawiczny start Magdeburga
Mecz zaczął się idealnie dla SCM. Bramkarz Sergey Hernandez obronił pierwszą próbę rywali, a Felix Claar natychmiast zamienił kontrę na gola. Schemat powtórzył się przy kolejnym ataku - obrona i błyskawiczne trafienie po drugiej stronie. Już po czterech minutach było 2:0. Magdeburg nie zwalniał tempa - w ósmej minucie Claar podwyższył na 5:2, Matthias Musche dołożył swoje i tablica pokazywała 7:3 (11. min.), a chwilę później Omar Ingi Magnusson ustalił wynik na 8:3.
Hamburg bezradny, Magdeburg bezlitosny
Goście prosili o czas, próbowali się pozbierać, ale SCM nie dawał im odetchnąć. Szczelna obrona i skuteczne wykończenie akcji sprawiały, że każde przebudzenie Hamburga gaszone było w zarodku. Magnus Saugstrup trafił na 12:5 (16. min.), budując przewagę siedmiu bramek. Do przerwy Magdeburg zdołał ją jeszcze powiększyć - schodzili do szatni przy wyniku 21:12.
Święto nie tylko na boisku
Przerwa przyniosła dodatkowe powody do świętowania. Selekcjoner reprezentacji Niemiec Alfred Gislason odebrał z rąk premiera Saksonii-Anhalt Svena Schulzego Order Zasługi tego landu. Kibice na trybunach uczcili też drużynę SCM z 1981 roku - dokładnie 45 lat temu tamten zespół sięgnął po mistrzostwo Europy klubów.
Druga połowa potwierdziła dominację
Po zmianie stron Hamburg próbował odwrócić losy spotkania - zmieniał ustawienie obrony, sięgał po grę z dodatkowym zawodnikiem w polu. Nic to nie dało. Drużyna prowadzona przez Bengta Wiegerta nie dała się wyprowadzić z rytmu. Magnusson trafił na 22:12 zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry, a w 40. minucie Matthias Musche podwyższył na 29:17 - i wtedy po trybunach przelała się pierwsza z wielu tego wieczoru laola.
SC Magdeburg zgarnął kolejne dwa punkty w DAIKIN HBL i w doskonałych nastrojach wchodzi w przerwę reprezentacyjną. Lepszego prezentu przed rozstaniem z zawodnikami Wiegert nie mógł sobie wymarzyć.
Źródło: daikin-hbl.de





