Trudna droga na szczyt
Droga do tytułu mistrza Proligue nie była usłana różami. Saran zaczął sezon fatalnie - zaledwie dwa zwycięstwa w pierwszych siedmiu kolejkach nie wróżyły niczego dobrego. Ostatecznie jednak drużyna stanęła na wysokości zadania i po 28 kolejkach sięgnęła po mistrzostwo, wyprzedzając Ivry i Caen różnicą bramek.
- Awans był naszym celem, mistrzostwo niekoniecznie - przyznaje trener Luis Cruz. - Ale kiedy trzy kolejki przed końcem wszystko jest w twoich rękach, to zdobycie tytułu staje się naturalnym celem.
Cruz nie kryje, że system gry, który wdrożył, początkowo wytrącał zawodników ze strefy komfortu. Sytuację uratowały między innymi wzmocnienia w postaci Steevena Boisa i Louisa Prévosta, sprowadzonych w związku z falą kontuzji. Z czasem drużyna się zgrała i zaczęła piąć w górę tabeli.
Cel na nowy sezon? Utrzymanie - i to serio
W Starligue Saran stawia sobie jeden podstawowy cel - pozostanie w lidze. Trener Cruz podkreśla to z pełną powagą, choć sam przyznaje, że uchodzi za człowieka wiecznie nienasyconego.
„Mówią, że jestem nieusatysfakcjonowany, ale tym razem to naprawdę główny cel. Chcę usiąść przy stole z wielkimi i jeść razem z nimi - nie przyglądać się im i zbierać okruszków" - mówi Cruz.
Młodość jako fundament
Siłą Saranu jest wyjątkowo młody i perspektywiczny skład. Motorem napędowym ataku jest Alban Simonnet (22 lata), wybrany najlepszym rozgrywającym Proligue w minionym sezonie. Wokół niego buduje się ekipa złożona z równie utalentowanych rówieśników: Noa Narcisse (22 lata), Antoine Sol (23 lata) czy Malo Le Tumelin (21 lat) - wszyscy muszą brać na siebie poważną odpowiedzialność.
Klub może też pochwalić się prężnie działającą akademią. W poprzednim sezonie aż dziewięciu wychowanków ośrodka szkoleniowego zbierało minuty w drugiej lidze. W nowym sezonie do grona młodych kandydatów do gry dołączają Samuel Dupuy i Vincent Gress-Hayet - obaj reprezentowali Francję na poziomie U21. Saran musi jednak uważać, by niedoświadczenie nie kosztowało go za dużo punktów na najwyższym szczeblu.
Transfery: mniej znaczy lepiej
Przybysze: Milos Orbovic (obrońca prawy, Kriens-Luzern), Francisco Tavares (lewy obrotowy, Ivry), Thomas Loppy (bramkarz, Cherbourg), Théo Reuillard (lewy skrzydłowy, Valence)
Odejścia: Pedro Pacheco, Romuald Kollé, Louis Prévost (emerytura), Luka Radovic, Salomon Sonko-Bazin (Pau-Billère), Arthur Skorka (Pau-Billère), Lucas Petit (Limoges)
Kierownictwo klubu świadomie postawiło na spokojne okno transferowe - zaledwie cztery nowe twarze. Największą zmianą jest przebudowa prawej strony ataku. Milos Orbovic, potężny serbski reprezentant, ma zrównoważyć grę na zapleczu defensywno-ofensywnym. Francisco Tavares to z kolei stary znajomy Cruz'a jeszcze z czasów wspólnej pracy w Portugalii. Na prawym skrzydle pojawi się Théo Reuillard, który chce przebić szklany sufit i awansować na wyższy poziom. Wisienką na torcie jest Thomas Loppy - wybrany najlepszym obrońcą Proligue w poprzednim sezonie.
Zawodnik do obserwowania: Alban Simonnet
Dwudziestodwuletni rozgrywający stoi przed pierwszym pełnym sezonem w Starligue. W Nantes, swoim macierzystym klubie, zdążył poznać tę ligę tylko urywkami - wchodząc na boisko w końcówkach meczów. Teraz to on ma być numerem jeden.
Simonnet wyróżnia się znakomitą wizją gry i szybkością, dzięki której wygrywa większość pojedynków jeden na jeden. To on był kluczową postacią najskuteczniejszego ataku całej Proligue.
„Czuję, że się rozwinąłem, ale w Starligue trzeba być jeszcze lepszym. Kiedy gramy razem jako zespół, jesteśmy w stanie zrobić coś pięknego" - mówi zawodnik.
Simonnet związał się z Saranem kontraktem do 2028 roku, rezygnując z długoterminowej umowy w Nantes. W nowym sezonie zmierzy się ze swoim byłym klubem dwukrotnie - a szczególnie wyczekuje spotkania na wyjeździe w H Arenie w kwietniu, gdzie czeka go wiele znajomych twarzy. Te mecze będą jednak tylko ozdobnikiem - ważniejsza od sentymentów będzie walka o utrzymanie, w której Simonnet musi odegrać rolę lidera.
Źródło: handnews.fr





