Trzeba było czekać aż do 30. i ostatniej kolejki Proligue, by poznać triumfatora sezonu. W absolutnie elektryzującej kampanii, pełnej dramatycznych zwrotów akcji, to Saran Loiret Handball świętował na własnym boisku - i to w wielkim stylu.
Kapitalny Prévost rozbił Angers
Palais des Sports w Orleanie przybrał na tę okazję barwy niebieskości. Kibice doskonale wiedzieli, co jest stawką: wystarczyło wygrać, by zgarnąć mistrzostwo - niezależnie od wyników rywali. Drużyna trenera Luisa Cruza od pierwszych minut dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza się patyczkować.
Bohaterem pierwszej połowy był bramkarz Louis Prévost, który dosłownie nie przepuszczał niczego. Jego forma zmusiła szkoleniowca Angers do wzięcia czasu do namysłu już przy stanie 7-3 w 8. minucie. Prévost zakończył pierwszą część z absurdalnymi statystykami - 15 obronionych piłek i skuteczność na poziomie 67 procent. Do przerwy Saran prowadził 23-9.
Święto na boisku i piękny gest wobec rywala
Druga połowa była już czystą formalnością. Cruz wpuścił na parkiet wszystkich młodych zawodników z kadry, a drużyna walczyła o każdą piłkę do ostatniego gwizdka, chcąc ofiarować kibicom niezapomniane widowisko.
Nie zabrakło też pięknego gestu sportowego. Saran pozwolił Williamsowi Manebardowi, 36-letniemu kapitanowi Angers, zdobyć ostatnią bramkę meczu - było to bowiem ostatnie spotkanie tego doświadczonego zawodnika w czarno-białych barwach.
Ostatecznie Saran wygrał 48-30, zdobywając trzecie mistrzostwo Proligue w historii klubu - poprzednie tytuły przypadły na lata 2016 i 2021. Po dwóch sezonach spędzonych na zapleczu, drużyna ze Saranu wraca do Starligue, czyli elity francuskiej piłki ręcznej.
Źródło: handnews.fr





