Choć Toft dobrze zna życie w kadrze narodowej, powrót przyniósł jej nowe doświadczenia. Pierwsze zgrupowanie po przerwie oceniła pozytywnie: wiele rzeczy było jej znajomych, ale to, że została matką, sprawiło, że powrót wyglądał inaczej.
Wrześniowe zgrupowanie było zarazem jej pierwszym pod wodzą selekcjonerki Helle Thomsen. Obie współpracowały już wcześniej, więc Toft znała trenerkę, ale musiała poznać nowe pomysły i zmiany, które Thomsen wprowadziła w reprezentacji. Ta praca trwa podczas obecnego zgrupowania.
Według bramkarki zaletą jest to, że od poprzedniego zgrupowania minęło niewiele czasu. Zawodniczki mogą budować na tym, co już wypracowały, zamiast zaczynać od nowa. Toft zaznacza, że na jednym zgrupowaniu nie da się zmienić wszystkiego, dlatego zespół skupia się na obszarach, w których może zrobić największy postęp, a pozostałe odkłada na kolejne zgrupowania. Treningi pod kierunkiem Thomsen opisywane są jako intensywne i ukierunkowane na konkretne cele, a mecze z Niemcami i Norwegią mają pomóc jak najlepiej wykorzystać dotychczasową pracę.
Źródło: hbold.dk





