Obling nie do ruszenia
Kluczem do sukcesu gości była dyspozycja Bertrama Oblinga. Bramkarz VfL zanotował aż 16 parad przy skuteczności na poziomie około 34 procent, co skutecznie wybiło z rytmu wetzlarski atak. Gospodarze wielokrotnie nie mogli znaleźć odpowiedzi na rozgrywającego golkipera, tracąc kolejne piłki w kluczowych momentach.
Gummersbach nie tylko dysponowało świetnym bramkarzem, lecz także imponowało skutecznością w polu. Goście zamieniali na gole 64 procent rzutów i zdobyli łącznie 34 bramki z gry. Szczególnie groźne było współdziałanie rozgrywających z obrotowym - aż osiem trafień padło właśnie z tej pozycji. Nikola Roganovic był gwiazdą ataku, zdobywając osiem goli (w tym dwa z karnego) i dorzucając cztery asysty. Sześć bramek dołożyli zarówno Kay Smits, jak i Kristjan Horzen.
Po meczu Josip Simic celnie opisał taktyczny problem Wetzlar: „Gdy wychodzili kryć naszych rozgrywających, na obrotowym robiło się mnóstwo miejsca."
Po stronie gospodarzy wyróżnił się Tristan Kirschner, który zdobył dziesięć bramek, w tym trzy z karnego. Mimo tego indywidualnego wysiłku Wetzlar nie zdołało nawiązać prawdziwej walki, bo zbyt często pudłowało przy pewnych okazjach. Sam Gummersbach też miał swoje słabsze fragmenty - Miro Schluroff podsumował je krótko: „Dobrze zaczęliśmy, wyszliśmy na plus osiem, plus dziewięć, a potem zaczęły się błędy" - przyznał, opisując przejściowy spadek formy gości.
Gummersbach prowadziło od dziesiątej minuty
Początek był wyrównany i efektowny. Paul Kompenhans wyprowadził Wetzlar na prowadzenie, ale goście błyskawicznie odpowiedzieli szybką kontrą. Przy remisie 3:3 zaczęła się jednak dominacja Gummersbach - szybki handball i pierwsze interwencje Oblinga sprawiły, że po dziesięciu minutach goście prowadzili już 9:5.
Wetzlar popełniało zbyt wiele błędów technicznych i nie mogło przełamać zwartej obrony VfL. Młody Hendrik Pantel, który zastąpił w bramce pierwszego golkipera, starał się utrzymać drużynę w grze siedmioma paradami i do przerwy wynik 15:20 był jeszcze do przyjęcia - choć gość był wyraźnie lepszą drużyną.
Po zmianie stron Gummersbach konsekwentnie powiększało przewagę, dochodząc do prowadzenia 28:20, czyli ośmiu goli różnicy. Wtedy atak gości nieco się zaciął - kilka piłek trafiło w słupki i poprzeczkę - co pozwoliło Wetzlar na kosmetyczne korekty wyniku. Kiedy jednak wydawało się, że może dojść do czegoś ciekawego, Obling znów zaczął łapać to, co wpadało w jego ręce.
W końcówce HSG zbliżyło się na cztery bramki, a dwie kary czasowe dla Gummersbach mogły wprowadzić trochę emocji. Nic z tego - VfL spokojnie dowiozło zwycięstwo do końca. Końcowe 36:33 oznaczało pewny sukces gości.
Tabela mówi wszystko
Dzięki temu triumfowi VfL Gummersbach awansowało z dwunastego na ósme miejsce w tabeli z bilansem 5:5 punktów - i to po bardzo trudnym początku sezonu, w którym trafiło na szereg czołowych rywali. HSG Wetzlar pozostaje na 17. pozycji z zaledwie jednym punktem na koncie i wciąż czeka na pierwszą wygraną w tym sezonie.
Co dalej?
Kolejna kolejka przyniesie w niedzielę, 27 września, dwa ciekawe starcia. Wetzlar zagra o godzinie 18:00 na wyjeździe z Handball Club Hamburg, natomiast Gummersbach już o 16:30 podejmie u siebie Bergischen HC.
Statystyki meczu
HSG Wetzlar - VfL Gummersbach 33:36 (15:20)
- HSG Wetzlar: Pantel (7 parad), Ravensbergen (5 parad); Kirschner 10/3, Simic 4, Mappes 3, Kompenhans 3, Pehlivan 3, Soler 3, Piroch 2, Læsø 2, Nafea 2, Theiss 1
- VfL Gummersbach: Obling (16 parad), Biosca; Roganovic 8/2, Smits 6, Horzen 6, Schluroff 4, Häseler 3, Blohme 3, Dujshebaev 3, Kodrin 2, Vidarsson 1
- Najlepsi zawodnicy: Tristan Kirschner (HPI 93) / Bertram Obling (HPI 86)
- Kary czasowe: Wetzlar 1, Gummersbach 2
Źródło: opel-hbl.de





