- Moi rodzice pewnie powiedzieliby, że wytrwałość i etykę pracy miałam w sobie od dziecka, ale tak naprawdę to piłka ręczna nauczyła mnie, że w życiu nic nie dostaje się za darmo. Na wszystko trzeba zapracować treningiem, wybieganymi kilometrami i wydźwiganymi kilogramami na siłowni. Chcę za wszelką cenę osiągać wyznaczone cele - mówi Pankowska.
Dojazdy autobusem do Brodnicy
Zanim piłka ręczna wygrała z innymi dyscyplinami, Pankowska lubiła koszykówkę, siatkówkę i lekkoatletykę. Ze szczypiorniakiem zetknęła się już w szkole podstawowej, ale ze względu na dojazdy regularne treningi zaczęła dopiero w gimnazjum, gdy mogła już samodzielnie podróżować autobusami.
- Kiedy zaczęłam dojeżdżać do Brodnicy, szybko musiałam nauczyć się dyscypliny. Wstawałam wcześnie na autobus, cały dzień spędzałam w szkole i na treningach, a do domu wracałam po 20:00. Odrabiałam lekcje, szłam spać i rano zaczynałam od nowa. Gdybym nie była dobrze zorganizowana, byłoby bardzo ciężko - wspomina zawodniczka.
Tajlandia, gotowanie i wakacyjny trening
Poza parkietem „Panki” lubi podróżować i poznawać nowe smaki. Na wyjazdy ma jednak niewiele czasu.
- Pogodzenie podróżowania z życiem sportowca jest bardzo trudne, ponieważ jedyny wolny czas mamy w czerwcu, więc okno na wyjazdy jest dość krótkie. Takiego całkowitego luzu mamy od tygodnia do dwóch, a później i tak trzeba wracać do treningów. Trzeba pogodzić wakacje z bieganiem i siłownią, ale przy dobrej organizacji da się to zrobić - tłumaczy obrotowa.
- Obecnie jednym z moich ulubionych kierunków jest Tajlandia. To była moja najdłuższa podróż. Bardzo mi się podobało, bo mogłam poznać lokalną kulturę, a jednocześnie spędzić czas aktywnie, na wędrówkach, snorkelingu czy nurkowaniu. Poznałam też tajską kuchnię od zaplecza, biorąc udział w lekcjach gotowania. To były prawdopodobnie moje najlepsze dotychczasowe wakacje - opowiada.
Internat w Płocku
Kolejnym etapem była przeprowadzka do Szkoły Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Płocku. Życie w internacie Pankowska wspomina jako szkołę przetrwania: bez rodziców obok musiała sama pilnować prania, sprzątania i nauki.
W bursie poznała swoją najlepszą przyjaciółkę, z którą dzieliła pokój. Dziś w płockim SMS-ie uczą się jej dwie młodsze siostry: Paulina (skrzydłowa) i Nikola (obrotowa) Pankowskie.
Marzenie o wspólnej grze z siostrami
Zapytana o sportowe marzenie, Natalia Pankowska stawia na rodzinę.
- Zagranie z siostrami w jednej drużynie, a może nawet w reprezentacji, to jedno z moich największych marzeń! Młodsza gra na lewym skrzydle, a starsza była na lewym rozegraniu. Wtedy idealnie pasowałabym do nich na obrót. Ostatecznie jednak starszą siostrę też przenieśli na koło, więc byłby mały konflikt interesów. Ale zawsze można zagrać na dwie obrotowe - mówi z uśmiechem.
Od Kościerzyny przez Lubin do Lublina
Po SMS-ie Pankowska trafiła do pierwszoligowej KS Kościerzyny, gdzie przez rok pracowała przede wszystkim nad przygotowaniem fizycznym. Potem podpisała kontrakt z MKS Zagłębiem Lubin.
- Nie ukrywam, że przejście do Superligi było bardzo ciężkie. Fizycznie nie czułam się w Zagłębiu gorsza, ale brakowało mi po prostu doświadczenia boiskowego. Różnica była potężna. Starsze dziewczyny bardzo mi pomogły i dawały cenne wskazówki. To one tak naprawdę wprowadziły mnie w dorosłą piłkę - wspomina.
Z Zagłębiem zdobyła trzy mistrzostwa Polski i zadebiutowała w Lidze Mistrzyń EHF. Po przejściu do KRASOŃ MKS Piotrcovii ze zmienniczki stała się jedną z liderek zespołu. W sezonie 2025/26 Piotrcovia wywalczyła brązowy medal, a Pankowska rzuciła 40 bramek przy skuteczności przekraczającej 74 procent. Przed obecnym sezonem przeszła do PGE MKS El-Volt Lublin.
Od U20 do seniorskiej kadry
W 2022 roku, na koniec gry w kategoriach młodzieżowych, Pankowska zdobyła z reprezentacją Polski Puchar Prezydenta IHF na mistrzostwach świata U20 w Słowenii. Rok później dostała pierwsze powołanie do seniorskiej kadry, a zadebiutowała w niej 20 września 2025 roku w meczu z Serbią w Gnieźnie, w którym rzuciła swoją pierwszą bramkę.
- Pierwszy raz dostałam powołanie na zgrupowanie seniorskie około trzy lata temu. Byłam wtedy bardzo zestresowana, ale oczywiście też szczęśliwa. Doskonale pamiętam mój debiut rok temu we wrześniu. Miałam już za sobą trochę czasu spędzonego w Superlidze i czułam, że mogę zaprezentować coś więcej, a nie tylko pełnić rolę młodej zawodniczki. Jechałam na tamte mecze z jasnym nastawieniem, że chcę pokazać się z dobrej strony i zostać w kadrze na stałe, a nie tylko na jedno zgrupowanie - opowiada.
Ma już na koncie 17 meczów i 20 bramek w reprezentacji, w tym występ na mistrzostwach świata 2025.
Przed Euro w Polsce
Najważniejszą imprezą sezonu dla Polek będą mistrzostwa Europy kobiet 2026, rozgrywane po raz pierwszy w historii także w Polsce. Jednym z ostatnich etapów przygotowań jest zgrupowanie w Katowicach i mecz towarzyski z Islandią.
- Z tyłu głowy mamy świadomość, że zagramy turniej rangi mistrzowskiej przed własną publicznością, tu w Katowicach. Na ten moment jednak podchodzimy do tego spokojnie, z meczu na mecz. Najpierw skupiamy się na Islandii, potem na kolejnych spotkaniach. Nie czujemy jeszcze aż tak mocnej presji - mówi Pankowska.
- Każdy mecz z orzełkiem na piersi to dla sportowca spełnienie marzeń. Możliwość gry przed własną publicznością, ze świadomością, że na trybunach zasiądzie twoja rodzina, to coś absolutnie niesamowitego - dodaje.
Źródło: zprp.pl





