Pierwsze starcie czołowych drużyn w tej edycji Starligue przyniosło jednoznaczny wynik. Nantes, mimo intensywnego tygodnia - z wyjazdowym meczem Ligi Mistrzów w Macedonii - przyjechało do Montpellier i zagrało w piłkę ręczną na najwyższym poziomie. Gospodarze, rozczarowani po porażce z FC Barceloną w Lidze Mistrzów, nie potrafili nawiązać równorzędnej walki.
Nantes od początku pociągnęło za ster
Mecz zaczął się dość wyrównanym tempem, ale już po kilku minutach Nantes zaczęło budować przewagę. Zwarta, agresywna obrona gości skutecznie krępowała poczynania ataku Montpellier, którego skuteczność w rzutach ledwo przekraczała 50 procent. Na tym tle precyzja Nantes była uderzająca - goście szybko odskoczyli na 8:13 po 20 minutach gry.
Montpellier traciło nerwy - zawodnicy coraz bardziej frustrowali się decyzjami sędziów Picota i Heddida. Pewne ożywienie dał zmiennik Charles Bolzinger, który wszedł z ławki w 20. minucie i poprowadził serię 3:0 dla gospodarzy, skracając straty do trzech bramek. Na przerwę strony zeszły jednak przy stanie 15:19 dla Nantes po trafieniu Thibaud Brieta.
Pełna kontrola w drugiej połowie
Po przerwie Nantes nie zamierzało zwalniać. Goście dyktowali tempo, spokojnie rozgrywali piłkę na całej szerokości boiska i systematycznie powiększali przewagę. Świetnie z ławki rezerwowych wszedł Rok Ovnicek, który stał się prawdziwym mózgiem ataku Nantes - przy nim wynik wzrósł do 20:25 po 40 minutach.
Montpellier próbowało gonić wynik, ale brakowało mu pomysłu na rozbicie szczelnej defensywy rywali. Jedynym, który dawał gospodarzom jakiekolwiek powody do optymizmu, pozostawał Bolzinger. Nantes bez pośpiechu zarządzało przewagą, a wynik 28:33 na pięć minut przed końcem był już tylko formalnością.
Symbolem bezradności Montpellier stała się akcja Agustína Casado - gdy drużyna miała szansę, by zbliżyć się na trzy gole, Argentyńczyk zdecydował się na efektowne, ale ryzykowne uderzenie z podkręceniem. Bramkarz Nantes, Christoffer Bonde, bez problemu obronił strzał. Ostatecznie Nantes wygrało 36:31.
Paryż też bez kłopotów
W innym sobotnim spotkaniu Paris początkowo miało problemy z Chartres, ale w końcówce zdecydowanie odskoczyło i wygrało 35:26. Bohaterem PSG był bramkarz Mikkel Løvkvist, który obronił połowę rzutów.
Wnioski po meczu
Nantes kontynuuje idealne wejście w sezon i wygląda na jednego z głównych kandydatów do tytułu. Zwycięstwo w Montpellier, osiągnięte po wyczerpującym tygodniu z podróżą do Macedonii, pokazuje głębię i klasę tej drużyny.
Montpellier tymczasem rozczarowuje. Gra oparta głównie na indywidualnych akcjach, brak klasycznego rozgrywającego i słaba organizacja ataku sprawiają, że trudno wyobrazić sobie MHB w walce o mistrzowski tytuł w tym sezonie. Na razie Nantes i PSG wydają się być wyraźnie oczko wyżej od reszty stawki.
Źródło: handnews.fr





