Mistrzostwo kraju jako napęd przed finałem
Tuż przed finałowym dwumeczem Michalovce świętowały zdobycie tytułu mistrzyń Słowacji. W niedzielę pokonały Salę 30:21, co doskonale nastroiło drużynę przed najważniejszymi meczami sezonu. Klub wchodzi w swój 22. sezon europejski z pełnymi ambicjami.
Dwa lata temu Michalovce również dotarły do finału EHF European Cup Women, ale przegrały oba spotkania z hiszpańskim ATTICGO Bm Elche. Teraz po raz drugi mierzą się z rywalem z Hiszpanii - tym razem Atlético Guardes.
Yablonska: „Szczegóły decydują o wszystkim"
Jedną z kluczowych postaci jest bramkarka Iryna Yablonska, która w rewanżowym półfinale z tureckim Bursą Büyüksehir BSK obroniła aż 51 procent rzutów. Michalovce przegrały na wyjeździe 29:34, lecz u siebie wygrały 25:19 i awansowały do finału.
- Droga do tego finału była wymagająca i sprawdziła charakter zespołu. Dziewczyny pokazały jedność, wolę walki i umiejętność radzenia sobie z presją. Wiemy, że styl gry Guardes będzie równie wymagający co Elche - szybki, techniczny i zdyscyplinowany - mówi Yablonska, w Michalovce od 2018 roku.
34-letnia bramkarka, urodzona na Ukrainie, przyjęła słowackie obywatelstwo i zadebiutowała w reprezentacji Słowacji na EHF EURO 2024. W grudniu czeka ją kolejne wyzwanie - Słowacja będzie współgospodarzem Women's EHF EURO 2026, a jej drużyna zagra w Bratysławie ze Szwecją, Niemcami i Serbią.
- Poprzedni finał nauczył nas, że szczegóły decydują o wszystkim - koncentracja przez cały mecz, dyscyplina w obronie i skuteczność w ataku. Wtedy być może zapłaciłyśmy za małe błędy w kluczowych momentach, ale to nas wzmocniło - dodaje Yablonska.
Bramkarka przyznaje, że sama jest zaskoczona, jak długo zostaje w jednym klubie: - Kiedy przyjeżdżałam do Michalovce, naprawdę nie myślałam, że zostanę tak długo. Iuventa to bardzo profesjonalny klub z doskonałymi warunkami do rozwoju. Poza tym lubię spokojne, mniejsze miasto - mówi zawodniczka, która jest już w ósmym sezonie w tej drużynie.
„Mam pełne zaufanie do tego zespołu"
Pierwszy mecz finałowy odbędzie się 17 maja o godz. 16:00 na własnym boisku Michalovce - w Chemkostav Arena. To ogromny atut: od przegranej 22:28 z Elche w finale 2024 roku Michalovce wygrały kolejnych dziewięć domowych spotkań w EHF European Cup, a wcześniej na własnym boisku były niepokonane od 2021 roku.
Martina Popovcová, skrzydłowa i jedna z liderek zespołu, zdobyła w tym sezonie 38 bramek w ośmiu meczach europejskich - to najlepszy wynik w drużynie. Dla niej finałowe spotkania będą szczególne, bo po zakończeniu sezonu opuści Michalovce i przeniesie się do polskiego MKS Gniezno.
- Wiemy, że to wyjątkowa chwila, ale nie chcemy tworzyć niepotrzebnej presji. Skupiamy się na własnej grze - mocnej obronie, szybkich kontratakach i jedności. Finał to zawsze kwestia szczegółów i siły psychicznej. Osobiście mam pełne zaufanie do tego zespołu - zapewnia Popovcová.
Odchodząca zawodniczka żegna się z klubem z wdzięcznością: - Michalovce to ogromny rozdział w moim życiu. Przyszłam tu, żeby się rozwijać, i myślę, że mi się to udało, głównie dzięki ludziom wokół mnie.
Asystentka z historią w tle
Patrícia Wollingerová - 35-letnia była reprezentantka Słowacji i środkowa rozgrywająca - była na boisku dwa lata temu podczas tamtego finału. Dziś pełni rolę asystentki pierwszego trenera Maroša Vikartovský'ego, który objął drużynę latem 2025 roku.
- Spodziewamy się szybkiej i dynamicznej piłki ręcznej po stronie Guardes. Wiemy, gdzie są ich słabości, a gdzie mocne strony, więc musimy zachować pełną koncentrację przez wszystkie 120 minut - mówi Wollingerová.
Warto dodać, że niezależnie od wyniku finału na listę zwycięzców wpisane zostanie nowe nazwisko. Atlético Guardes również nigdy wcześniej nie zdobyło tego trofeum - w swoim jedynym dotychczasowym finale, w 2023 roku, przegrali z Antalya Konyaalti BSK.
Źródło: eurohandball.com





