W vodcaście Kretzsche & Schmiso Florian Schmidt-Sommerfeld zapytał: „Czy ktokolwiek bez wideoweryfikacji kwestionowałby tę bramkę?” (tłum. red.). „W rzeczywistości to dla mnie sensacyjny gol Schluroffa. Chcemy tego, czy wolimy pozwolić żyć emocjom?” (tłum. red.) - mówił Schmidt-Sommerfeld.
Sędziujące mecz Tanja Kuttler i Maike Merz od razu orzekły, że bramki nie ma, a wideoweryfikacja jedynie potwierdziła ich decyzję. Pokazują to obrazy z transmisji Dyn.
Emocje kontra sprawiedliwość
„Jestem absolutnym zwolennikiem wideoweryfikacji. To bardzo dobre narzędzie, gdy nie ma się pewności. Ale w tym sezonie trochę mnie to wkurza” (tłum. red.) - przyznał 53-letni Kretzschmar.
Kretzschmar przypomniał też decyzję w derbach Północy, gdy Domenowi Makucowi odgwizdano błąd kroków. W efekcie anulowano jego podanie do Juliana Köstera, po którym padła bramka na wagę zwycięstwa. „To byłyby obrazki, które obiegłyby cały świat. A rzut Miro Schluroffa był jednym z najpiękniejszych rzutów w historii piłki ręcznej” (tłum. red.) - powiedział.
„Arbiterkom nie mogę niczego zarzucić” (tłum. red.) - zaznaczył Kretzschmar. Dodał jednak: „Dla emocji, dla serca, dla obrazów, które ten sport powinien dawać, to po prostu szkoda. Odbieramy dyscyplinie emocje i to niemało. Służy to poczuciu sprawiedliwości w grze” (tłum. red.).
Źródło: handball-world.news





