Sobotnie spotkanie w Brnie rozpoczęło się dla gości niezbyt pomyślnie. Gospodarze błyskawicznie wyszli na prowadzenie 6:3, co mogło budzić pewne obawy w szeregach polskiej ekipy. Kaliszanie jednak szybko zgasili nadzieje Czechów na odwrócenie losów rywalizacji - seria czterech bramek bez odpowiedzi pozwoliła im przejąć stery spotkania i już ich nie wypuścić.
Od tamtej chwili zespół z Kalisza kontrolował przebieg meczu, pilnując poduszki wypracowanej jeszcze w pierwszym starciu. Świetnie w ataku prezentowali się Rościsław Poliszczuk i Jakub Moryń, którzy zdobyli po pięć goli, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa.
Ostatni kwadrans bez nerwów
Kluczowy moment rewanżu nastąpił na kwadrans przed końcowym gwizdkiem. Mateusz Chabior trafił na 19:15 dla gości, co oznaczało, że Handball Brno musiałoby nie tylko wygrać spotkanie różnicą czterech bramek, ale jednocześnie odrobić stratę z pierwszego meczu. Do awansu Czesi potrzebowali bowiem dziewięciu trafień, co przy zaledwie piętnastu minutach gry było zadaniem graniczącym z cudem.
Podopieczni Kuptela nie dali rywalom żadnych szans na sensację. Koncentracja w obronie i skuteczność w ataku pozwoliły im doprowadzić mecz do końcowego wyniku 25:23 i zameldować się w kolejnej rundzie europejskich pucharów.
Co dalej dla polskich drużyn?
EHF European Cup to trzeci szczebel europejskiej rywalizacji klubowej. Netland MKS Kalisz już w połowie października pozna swojego kolejnego rywala - mecze drugiej rundy zaplanowano na 17-18 oraz 24-25 października. Warto zaznaczyć, że formuła rozgrywek pozostaje niezmieniona - każda faza to dwumecz, w którym liczy się suma bramek.
Na tym etapie do gry włączy się także drugi polski przedstawiciel - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski. Oznacza to, że szanse na polskie derby na europejskim parkiecie wciąż są otwarte, co z pewnością cieszy kibiców piłki ręcznej w naszym kraju.
Kaliszanie mogą patrzeć z optymizmem w przyszłość. Pewna gra w obu meczach z czeskim rywalem pokazała, że zespół Rafała Kuptela jest gotowy na trudniejsze wyzwania, które czekają go w dalszych fazach rozgrywek.
Źródło: zprp.pl





