Język trudny, rodacy pomocni
Największym wyzwaniem okazał się język. - Na szczęście są tu Francuzi, którzy mi trochę pomagają, bo z językiem jest ciężko (tłum. red.) - przyznaje Bos. Zawodnik chodzi na kurs języka polskiego, a trener prowadzi odprawy dla całej drużyny wyłącznie po polsku. - Indywidualnie rozmawiamy po angielsku, więc jakoś daję radę (tłum. red.) - dodaje.
Poza boiskiem trzyma się z rodakami z drużyny. - Trzymamy się razem, mają domy, więc zrobiliśmy już sporo grillów (tłum. red.) - mówi. Na grille robi się jednak za zimno. - No i spadło do dziesięciu stopni. Teraz to wiatrówka, czapka i puchówka! (tłum. red.) - żartuje Francuz.
Polska liga fizyczna, francuska bardziej techniczna
Bos widzi wyraźne różnice między francuską Starligue a LOTTO Superligą. Według niego krajowe rozgrywki w Polsce są mniej wyrównane, dlatego Kielce mogą skupić siły przede wszystkim na Lidze Mistrzów. - Na razie ten rytm mi odpowiada. Trenujemy na pełnych obrotach, a mecze ligowe służą też do przygotowania do spotkań europejskich (tłum. red.) - tłumaczy.
Różnicę widzi też w stylu gry. - W Polsce grają solidne maszyny, które codziennie harują na siłowni. We Francji jest bardziej dynamicznie i lepiej gra się piłką (tłum. red.) - ocenia. Inaczej wyglądają również wyjazdy: na mecze ligowe Kielce jeżdżą zwykle w obie strony tego samego dnia, bo podróże są krótsze. - Częściej jesteśmy w domu, dzięki czemu możemy więcej trenować, odpoczywać i przygotowywać się do meczów Ligi Mistrzów (tłum. red.) - mówi Bos.
Flensburg też chciał, wybór padł na Kielce
Decyzja o wyjeździe za granicę dojrzewała stopniowo. - Kiedy odchodziłem do Nantes, chciałem udowodnić, że potrafię zmienić klub. Gdy zobaczyłem, że mi wychodzi, pomyślałem: czemu nie spróbować za granicą? (tłum. red.) - wspomina.
Bos mógł trafić do Niemiec, do SG Flensburg-Handewitt, gdzie gra Aymeric Minne. - Flensburg też chciał, żebym do nich dołączył. Ale wolałem Kielce. To klub historyczny, którego sukcesy śledziłem od dziecka (tłum. red.) - przyznaje.
Do Kielc sprowadził go Talant Dujszebajew, ale ostatecznie trenerem Bosa został Krzysztof Lijewski, wcześniej asystent Hiszpana. Cele się nie zmieniły. - Chcemy zajść jak najdalej w Lidze Mistrzów, a jeśli się da, wygrać ją. No i oczywiście zdobyć mistrzostwo Polski (tłum. red.) - deklaruje Bos.
17 goli w Lidze Mistrzów
W pięciu meczach Ligi Mistrzów Bos zdobył 17 bramek, w tym sześć w spotkaniu z SC Magdeburg. O tym, co będzie po 2029 roku, nie chce jeszcze mówić. - Jestem naprawdę skupiony na moich trzech latach tutaj. Angażuję się w ten projekt maksymalnie. Co będzie potem, zobaczymy (tłum. red.) - ucina.
„Tic i Tac” znów razem w kadrze
Bos utrzymuje kontakt z kolegami z Nantes, zwłaszcza z Nicolasem Tournatem i Thibaudem Brietem. To Briet namówił go do czytania mangi One Piece. - Zacząłem jeszcze w Nantes, bo Thibaud mi o niej opowiedział. To długa historia, więc jeszcze nie skończyłem, ale powoli zbliżam się do końca (tłum. red.) - mówi, po czym zastrzega: - Tylko żadnych spoilerów! (tłum. red.)
Z Brietem dzieli pokój na zgrupowaniach reprezentacji Francji. Podczas ostatnich mistrzostw Europy w Danii obaj dostali przydomek „Tic i Tac” za humor na przedmeczowych konferencjach prasowych. Wkrótce znów się spotkają: Bos znalazł się w składzie na listopadowe zgrupowanie kadry, którego program obejmuje Arena du Pays d'Aix. - Zawsze miło wrócić do chłopaków, z którymi grałem, pogadać trochę po francusku... No i oczywiście założyć tę koszulkę (tłum. red.) - mówi.
Źródło: handnews.fr





