Powrót do korzeni
Gottfridsson nie ukrywa, że decyzja o powrocie do IFK Ystad była dla niego czymś wyjątkowym. „IFK Ystad to mój macierzysty klub. Tu narodziło się marzenie o tym, żeby kiedyś żyć z piłki ręcznej. Założenie na siebie czerwonej koszulki ponownie oznacza dla mnie niewyobrażalnie wiele" - powiedział szwedzki rozgrywający w rozmowie z klubową stroną internetową.
Odrzucił oferty z całej Europy
Jak przyznał sam zawodnik, na jego usługi czekało wiele klubów - zarówno ze Szwecji, jak i z Danii oraz Niemiec. Mimo to wybór padł na Ystad.
„Gdy pojawiła się realna szansa powrotu do domu, decyzja okazała się oczywista. Tu wszystko się zaczęło i tu chcę napisać kolejny rozdział swojej kariery" - wyjaśnił Gottfridsson.
Nie po to, żeby zwalniać tempo
33-letni rozgrywający od razu uciął spekulacje o tym, że wraca do Ystad po to, by spokojnie dotrwać do końca kariery. Jego nastawienie jest jednoznaczne.
„Nie wracam, żeby kończyć karierę. Wracam z wielkimi ambicjami. Chcę wygrywać mecze, dzielić się swoim doświadczeniem i pomóc IFK Ystad wrócić tam, gdzie klub naprawdę należy" - podkreślił gwiazdor.
Klub sam finansuje transfer
Prezes IFK Ystad, Tobias Lellky, określił to pozyskanie jako wyjątkową okazję, która nie mogła zostać zmarnowana. Klub zapewnił, że cały trzyletni kontrakt jest finansowany ze środków zewnętrznych partnerów i nie obciąży budżetu stowarzyszenia.
Trener widzi w nim klucz do sukcesu
Główny szkoleniowiec IFK Ystad, Fredrik Petersen, nie kryje entuzjazmu i podkreśla wartość, jaką Gottfridsson wniesie do zespołu - zarówno na boisku, jak i poza nim.
„Jego wymagania wobec siebie i innych, doświadczenie oraz mentalność zwycięzcy sprawią, że wszyscy wokół niego staną się lepsi" - ocenił trener.
Petersen podsumował cel klubu krótko i dosadnie: „Teraz wracamy na szczyt."
Źródło: handbollskanalen.se





