Starcie Sävehof ze Skarą zapowiadało się jako wyrównany półfinał i rzeczywiście - emocji w nim nie brakowało. Przez całe spotkanie obie drużyny prowadziły ze sobą zaciętą rywalizację, a przewaga kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk.
Pierwsza połowa pełna zwrotów akcji
Lepiej w mecz weszła Skara. Trzy wczesne bramki Melanie Felber dały gościom trzybramkowe prowadzenie. Sävehof jednak nie zamierzało się poddawać - gospodynie stopniowo wracały do gry, a kluczową postacią stała się Nina Koppang, której celne rzuty pozwoliły odwrócić losy meczu. Nagle to Sävehof prowadziło o trzy bramki.
Skara zdążyła jednak odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Drużyna gościnna zakończyła pierwszą połowę na prowadzeniu 16:15, co doskonale oddawało charakter całego spotkania - absolutnie otwartego i nieprzewidywalnego.
Decydujące minuty końcówki
Druga połowa przyniosła więcej tego samego - wyrównaną walkę, w której żadna z drużyn długo nie mogła uzyskać decydującej przewagi. Na kilka minut przed końcowym gwizdkiem wynik był remisowy. Wtedy jednak Skara zacisnęła defensywny gorset i przez ostatnie trzy minuty nie pozwoliła rywalkom na zdobycie ani jednego gola.
W kluczowych momentach do głosu doszły Mathilda Lundström i Melanie Felber, trafiając dwie ważne bramki, które przypieczętowały zwycięstwo gości. Felber zakończyła mecz z dorobkiem dziesięciu trafień - bez wątpienia była MVP spotkania.
Rewanż za ubiegłoroczną porażkę
Skara HF stanie teraz w finale Pucharu Szwecji naprzeciwko Alingsås. To wyjątkowa okazja do rewanżu - rok temu drużyna przegrała właśnie w finale tych rozgrywek. Tym razem chce sięgnąć po trofeum i potwierdzić swoją mocną pozycję w szwedzkiej piłce ręcznej kobiet.
Źródło: handbollskanalen.se





