Decyzja o przyszłości przyszła szybciej, niż się spodziewała. Emilia Galińska długo rozważała różne opcje - pozostanie za granicą lub powrót do Polski - aż na stole pojawiła się konkretna propozycja z Lubina. Wtedy wszystko stało się jasne.
- Kiedy rozpoczęły się rozmowy z prezesem Zagłębia, błyskawicznie wiedziałam, że to właśnie tutaj chcę grać. To miejsce, w którym czułam się świetnie i do którego zawsze miałam ogromny sentyment - wyjaśnia rozgrywająca.
Potrójna korona i niedokończona misja
W Lubinie spędziła wcześniej cztery intensywne lata, podczas których trzykrotnie zdobywała zarówno mistrzostwo Polski, jak i Puchar Polski. Szczególnie zapadł jej w pamięć ostatni sezon przed wyjazdem, uwieńczony potrójną koroną, który miał dla niej dodatkowy wymiar emocjonalny.
- Wiedziałam już wtedy, że odchodzę z klubu, więc te sukcesy były dla mnie wyjątkowo wzruszające - wspomina.
Mimo imponującego dorobku Galińska uważa, że w Zagłębiu jest jeszcze coś do osiągnięcia. Jej głównym celem jest wzmocnienie pozycji drużyny na arenie europejskiej.
- Chciałabym, aby Zagłębie dominowało nie tylko w Polsce, ale też walczyło jak równy z równym w Lidze Europy. To jest nasza wielka misja - podkreśla zawodniczka.
Rumuńska szkoła charakteru
Trzy sezony spędzone w Rumunii przyniosły jej cenne doświadczenia, choć nie zawsze był to łatwy okres. Trenowanie i rywalizacja z czołowymi zawodniczkami europejskiej czołówki pozwoliły jej wznieść umiejętności na wyższy poziom.
- Trudne momenty najbardziej kształtują charakter. Nauczyłam się lepiej wykorzystywać swój potencjał i rozwinęłam się mentalnie. Zrozumiałam też, jak istotne są relacje w drużynie i środowisko, w którym funkcjonuję - opowiada Galińska.
Dla doświadczonej rozgrywającej piłka ręczna to nie tylko sport, ale przede wszystkim pasja, z której chce czerpać radość.
Stabilność clubu imponuje
Podczas trzyletniego pobytu za granicą uważnie śledziła poczynania lubińskiego zespołu. Imponowała jej konsekwencja w sięganiu po trofea i stabilność organizacyjna klubu.
- Z dużym szacunkiem obserwowałam Zagłębie z boku. Drużyna cały czas się rozwijała i nie zatrzymywała. Wierzę, że ta tendencja będzie kontynuowana - mówi.
Istotnym czynnikiem w podjęciu decyzji o powrocie była także wyjątkowa atmosfera panująca w zespole, o której Galińska słyszała od koleżanek z drużyny.
Wyjątkowa więź z kibicami
Szczególnie wzruszające było dla niej odkrycie, że lubińscy fani nie zapomnieli o niej mimo odejścia z klubu. Przez cały czas otrzymywała od nich wiadomości pełne wsparcia.
- To pokazuje, jak wyjątkowi są kibice Zagłębia. Wspierają zawodniczkę nawet wtedy, gdy opuszcza ona klub, który tak bardzo kochają - zauważa rozgrywająca.
Przed rozpoczęciem nowego sezonu ma dla fanów jasny komunikat: obiecuje pełne zaangażowanie i wspólne przeżywanie pięknych chwil.
Motywacja zamiast presji
Pytana o to, czy powrót do miejsca dawnych triumfów wiąże się z dodatkową presją, Galińska podchodzi do tematu spokojnie i dojrzale.
- Presja w sporcie jest nieodłącznym elementem, ale staram się przekuwać ją w dodatkową energię do działania. Powrót tutaj daje mi ogrom radości i motywacji - wyjaśnia.
Fakt, że w klubie wciąż spotka znajome twarze i dobre koleżanki, dodatkowo ułatwia jej adaptację.
- Wracam tam, gdzie czekają na mnie dobrzy ludzie i dużo uśmiechu. To dla mnie niezwykle ważne - podkreśla zawodniczka, nie ukrywając emocji związanych z powrotem do Lubina.
Źródło: superligakobiet.pl





