Trudny rywal w trudnym momencie
Przed meczem nikt nie spodziewał się łatwego spotkania. Buducnost, mimo dwóch porażek w poprzednich kolejkach (po 9 i 10 bramek różnicy), grało u siebie i miało dodatkową motywację - klub zdążył już zwolnić trenera po katastrofalnym początku sezonu. Brestoises wchodziły na parkiet w Podgoricy jako faworytki, ale wiedziały, że Czarnogórki nie odpuszczą bez walki.
André ustawia mecz już w pierwszej połowie
Od pierwszych minut kluczową rolę odgrywała bramkarka Floriane André. Gdy Buducnost groziło, ona interweniowała - przy stanie 3:3 zatrzymała kolejny atak rywalek, przy 6:7 utrzymała prowadzenie Brestu, a tuż przed przerwą jej ósma parada na strzał Djurdjiny Jauković pozwoliła zespołowi zejść do szatni z trzybramkową zaliczką (13:10).
W ofensywie prym wiodły Tamara Horacek (3 gole przed przerwą) i Méline Nocandy, która znakomicie odnajdywała luki w czarnogórskiej defensywie. Daria Michalak po lewej stronie była skuteczna w stu procentach - 3 trafienia na 3 próby w pierwszej połowie.
André zakończyła mecz ze skutecznością 57% - zatrzymała 8 z 14 rzutów w pierwszej połowie i konsekwentnie psuła szyki rywalkom przez całe spotkanie.
Druga połowa bez litości
Po zmianie stron Brest nie zdjęło nogi z gazu. Ustawione w defensywie 1-5, kontrolowało rytm gry i spokojnie budowało przewagę. Jauković walczyła dzielnie (5/10), ale to jej nerwowa reakcja i czerwona kartka w 41. minucie pokazały, że Czarnogórki pękły pod presją.
W 43. minucie Brest prowadziło już 21:16 i było po wszystkim. Trener Tomas Hlavatý wprowadził Enolę Borg, by podtrzymać intensywność defensywną, a Michalak po raz kolejny wykorzystywała bezradność swojej bezpośredniej rywalki. Polska skrzydłowa skończyła mecz z bilansem 5/5 - idealna skuteczność w ataku i solidna praca w defensywie.
Końcowe minuty to już tylko formalność. Bretoński zespół pozwolił sobie na chwilę oddechu, co Buducnost wykorzystało, dorzucając dwie bramki na otarcie łez. Ostatecznie Brest wygrało 27:22 i zgarnęło komplet punktów w Lidze Mistrzyń.
Co dalej?
Brestoises wracają do domu z kompletem punktów z wyjazdowego pojedynku. W czwartej kolejce Ligi Mistrzyń podejmą Krim w niedzielę 4 października o godzinie 16:00 na własnym parkiecie.
Źródło: handnews.fr





