Numer z symboliką
Jedną z pierwszych ciekawostek z przeprowadzki Minne'a do Niemiec jest zmiana numeru na koszulce. Reprezentant Francji od dzieciństwa nosił „czwórkę" - zarówno w klubach, jak i w kadrze narodowej. W Flensburgu okazało się to jednak niemożliwe: numer 4 jest tu zarezerwowany dla klubowych legend i po prostu niedostępny.
Minne znalazł eleganckie wyjście z sytuacji - wybrał numer 44. To swoisty hołd dla ulubionej cyfry, a jednocześnie gest szacunku wobec historii nowego klubu. Dla francuskich kibiców to zestawienie ma jeszcze jeden wymiar: 44 to numer departamentu Loire-Atlantique, w którym leży właśnie Nantes - miasto, które Minne dopiero co opuścił.
Flensburg robi dobre wrażenie
Na oficjalnej stronie klubu Minne podzielił się pierwszymi wrażeniami z nowego miejsca zamieszkania. Przyznaje, że Flensburg to miasto zdecydowanie skromniejsze od Nantes czy Tuluzy, ale już zdążył go urzec fiord wcinający się w samo centrum miasta. Klimat i otoczenie wyraźnie przypadły mu do gustu.
Pod względem sportowym nowy zawodnik SG bacznie obserwował Flensburg przez ostatnie dwa sezony. Z żalem przyjął fakt, że trzecie miejsce w Bundeslidze nie dało klubowi przepustki do Ligi Mistrzów. Teraz, jako część drużyny, chce pomóc to zmienić.
Wyzwanie: zbudować chemię z nowymi partnerami
Minne nie ukrywa, że największym wyzwaniem najbliższych miesięcy będzie wypracowanie automatyzmów z nowymi kolegami. To normalna kolej rzeczy przy każdej transferowej przeprowadzce, ale przy ambicjach Flensburga nie ma czasu do stracenia. Sam zawodnik traktuje ten transfer nie jak ryzykowny eksperyment, lecz jak logiczny awans - do ligi, którą uważa za najlepszą na świecie.
Źródło: handnews.fr





