„Staram się doceniać to, gdzie jestem i co robię. Za każdym razem wychodzę na parkiet z przeświadczeniem, że to może być mój ostatni raz, więc daję z siebie sto procent. Nie wybiegam myślami w przód. Co ma być jutro, to będzie” - mówi zawodniczka.
Na boisku i poza nim
Poza boiskiem Olek ceni spokój i kameralne grono najbliższych. Najwięcej czasu spędza ze swoim psem Codim.
„Poza boiskiem jestem spokojną osobą. Najchętniej spędzam czas z moim psem i w dość wąskim gronie znajomych. Z natury jestem introwertyczką, więc nie prowadzę szalonego życia, ale bardzo mi ono odpowiada” - przyznaje.
Jej przygoda z piłką ręczną zaczęła się przypadkowo. Jako dziecko tańczyła i próbowała różnych sportów. Kiedy nauczycielka WF-u zaprosiła ją na obóz, sądziła, że czekają ją ogólnosportowe zajęcia. Okazało się, że to wyłącznie piłka ręczna.
„Na pewno spodobała mi się moja drużyna i przyjaźnie, które tam zawarłam. Bardzo chętnie chodziłam na treningi głównie po to, żeby spędzać czas z innymi zawodniczkami” - wspomina.
Z Lublina przez Płock do Kobierzyc
Olek pochodzi z Lublina, miasta o wielkich tradycjach w kobiecej piłce ręcznej (MKS Lublin ma najwięcej tytułów mistrzyń Polski spośród wszystkich klubów w kraju). W liceum przeniosła się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Płocku, a jako 19-latka wróciła do rodzinnego miasta i trafiła do szatni MKS-u, obok zawodniczek, które wcześniej oglądała z trybun.
Po dwóch latach w PGE MKS El-Volt Lublin przeniosła się do KPR-u Gminy Kobierzyce, z którym zdobyła Puchar Polski i brązowy medal ligi. W sezonie 2022/2023 zagrała we wszystkich 28 meczach ligowych, rzuciła 38 bramek i odebrała dwie nagrody Gladiatorów - dla najlepszej obrończyni i najlepszej obrotowej ligi.
„Wcześniej cały czas walczyłam o swoje miejsce. Oczywiście czułam się częścią zespołu, ale taką mniejszą. Nie stanowiłam o jego sile, to nie ja decydowałam o losach meczów. W końcu nadszedł taki sezon, w którym poczułam, że dokładam do tego wszystkiego swoją własną cegiełkę” - opowiada.
Debiut w kadrze i pierwsza bramka
W 2022 roku, jeszcze jako zawodniczka Kobierzyc, dostała pierwsze powołanie do reprezentacji. Selekcjoner Arne Senstad od razu wystawił ją w pierwszym składzie.
„Śmiałyśmy się przed meczem z dziewczynami i obstawiałyśmy, która rzuci pierwszą bramkę. Na pewno nie obstawiłabym siebie, a tak to się właśnie wydarzyło!” - przyznaje.
Dziś ma na koncie 42 mecze w reprezentacji i 57 bramek.
Kontuzja kolana i zbyt szybki powrót
Po okresie w Kobierzycach Olek wróciła do Lublina. Tam doznała uszkodzenia łąkotek i więzadła krzyżowego - jak mówi, początkowo nie wiedziała o urazie i grała z kontuzją. Potem przeszła operację.
„Po kontuzji chciałam bardzo szybko wskoczyć na ten sam poziom. Wymagam od siebie dużo i stwierdziłam, że inni też tego ode mnie oczekują. Przez to, że wróciłam trochę za wcześnie i narzuciłam na siebie za dużą presję, po pewnym czasie morale upadły. To był dla mnie bardzo ciężki moment i długo zajęło mi odkopanie się z tego” - wspomina.
Rumunia i Chorwacja
Następnie wyjechała za granicę: najpierw do rumuńskiego HC Dunărea Brăila, potem do chorwackiej Podravki Koprivnica. Przy wyborze chorwackiego klubu priorytetem była dla niej możliwość gry w Lidze Mistrzyń.
„Uważam, że Rumunia to był bardzo dobry wybór. Tamtejsza liga jest niezwykle mocna, a poziom między zespołami równy. Bardzo dużo się tam nauczyłam, a treningi stały na o wiele wyższym poziomie” - tłumaczy.
„Oczywiście powtórzyłabym to jeszcze raz, bo uważam, że wyjście ze strefy komfortu jest niezbędne do rozwoju” - podkreśla.
Przyjaźnie z czasów juniorskich
„Mam niesamowite szczęście, bo z dziewczynami z czasów juniorskich przyjaźnię się do dziś. (...) Mamy nawet taką tradycję, że Sylwestra zawsze spędzamy razem. Pamiętam, jak grałam w Kobierzycach, a dziewczyny potrafiły przyjechać do mnie z Lublina, żebym nie spędzała go sama. (...) To taki mój diamencik, który trzymam przy sobie cały czas” - mówi Olek. Jej rodzina i przyjaciele szykują się już, by dopingować ją z trybun podczas mistrzostw Europy.
Powrót do Polski i start sezonu w Piotrkowie
Po zagranicznych występach Olek związała się z KRASOŃ MKS Piotrcovią. Zespół wygrał wszystkie cztery dotychczasowe mecze LOTTO Superligi Kobiet, a sama zawodniczka rzuciła 10 bramek przy skuteczności 91 proc. W kwalifikacjach europejskich pucharów Piotrcovia przegrała natomiast dwumecz z jej byłym klubem, PGE MKS El-Volt Lublin.
Przed mistrzostwami Europy
„Mam bardzo duże nadzieje związane z tym zespołem. Uważam, że naprawdę małe detale mogą u nas zmienić cały obraz reprezentacji. (...) Jestem w tej kadrze na tyle długo, że widzę potencjał w każdej z dziewczyn” - mówi. Liczy, że na turnieju „te wszystkie puzzle połączą się w całość”.
Przed turniejem reprezentację Polski czeka jeszcze m.in. mecz kontrolny z Islandią w Katowicach.
Olek przyznaje, że przed meczami bywa zestresowana, ale „w momencie hymnu wszystkie te emocje ze mnie schodzą”.
Źródło: zprp.pl





