Reprezentanci Stanów Zjednoczonych nie mają szczęścia w Klubowych Mistrzostwach Świata IHF i tym razem nie było inaczej. Los Angeles Handball Club przystępowało do rywalizacji jako outsider, a bardziej doświadczony Zamalek pokazał wyraźną różnicę klas.
Dobry początek LA, ale Zamalek przyspieszył
Przez pierwsze 10 minut mecz toczył się w wyrównanym tempie. Bramkarz LA, Frank Krone Mikkelsen, bronił skutecznie i przez chwilę trzymał drużynę w grze - w ciągu pierwszych 12 minut zaliczył cztery obrony. Jednak gdy jego interwencje zaczęły się urywać, odeszło też szczęście ekipy z Ameryki Północnej.
Zamalek, który mimo średniej wieku zaledwie 24,6 roku dysponował sporym doświadczeniem na tym poziomie, cierpliwie czekał na właściwy moment. Przy stanie 10:8 Egipcjanie rzucili się do ataku i zdobyli 13 bramek przy odpowiedzi rywali zaledwie dwiema. Ta passa zadecydowała o losach spotkania.
Dominacja w drugiej połowie
Do przerwy Zamalek prowadził 21:11, a w drugiej części meczu całkowicie zdominował zmęczonych rywali. Los Angeles zdobyło zaledwie trzy gole w pierwszych 12 minutach drugiej połowy, a przewaga Egipcjan sięgnęła 15 trafień. Trenerzy ekipy z USA - Dani Gordo i Morten Olsen - nie znaleźli odpowiedzi na szybkie kontry Zamalku.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 40:17 dla Zamalku. Spośród zawodników egipskiego klubu co najmniej jednego gola nie zdobyło jedynie dwóch graczy z pola.
Najlepsi strzelcy i statystyki bramkarzy
- Belal Massoud - 8 bramek (zawodnik meczu)
- Abdelrhman Aly - 6 bramek
- Mohamed Elbattawi - 4 bramki w decydującej serii pierwszej połowy
- Hesham Elsobky (bramkarz) - 11 obron, skuteczność 53%
- Youssef Salama (bramkarz) - 11 obron, skuteczność 61%
Co dalej?
Zamalek trafi do Grupy A, gdzie zmierzy się z broniącą tytułu FC Barceloną, brazylijskim E.C. Pinheiros oraz drużyną Montada, z którą zagra już w piątek.
Los Angeles Handball Club zagra natomiast w meczach o miejsca 9-10, gdzie dwukrotnie zmierzy się z Sydney Uni.
Źródło: ihf.info





