Kwidziński zespół już w pierwszych minutach pokazał, kto będzie dyktował warunki. Po sześciu minutach gry tablica wyników pokazywała 5:1 dla gospodarzy. Leon Łazarczyk wraz z Łukaszem Zakretą skutecznie rozbijali obronę przyjezdnych, a doskonała gra defensywna pozwalała na błyskawiczne kontry.
Trener gości Rafał Kuptel po niespełna sześciu minutach poprosił o przerwę, ale nie przyniosła ona oczekiwanej poprawy. Mimo że sędziowie podyktowali dla kaliszan aż sześć rzutów karnych w pierwszym kwadransie, goście trafili jedynie czterokrotnie, z czego dwa razy z "siódemek". Po piętnastu minutach było już 11:4.
Kwidzyn kontrolował przebieg spotkania, a Łazarczyk błyszczał formą. W 26. minucie gospodarze prowadzili różnicą dziewięciu bramek (15:6). Druga przerwa dla MKS-u przyniosła krótkotrwałą poprawę - goście trafili dwukrotnie z rzędu - ale ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 18:10 dla MMTS-u.
Goście próbowali odrobić straty
Po zmianie stron zawodnicy z Kalisza grali skuteczniej i w ciągu dziesięciu minut zmniejszyli stratę z ośmiu do pięciu bramek. W 42. minucie Mateusz Nodzak ustalił wynik na 22:17, a po bramce Chabiora zrobiło się 23:19. Bartłomiej Jaszka zarządził przerwę dla gospodarzy.
Spokój drużynie z Kwidzyna przywrócił duet Zakreta-Łazarczyk, wsparty przez byłego zawodnika MKS-u Konrada Pilitowskiego, który również pokazał się z dobrej strony. Czerwona kartka dla Kołodziejczyka z drużyny gości definitywnie przesądziła o losach meczu. MMTS ponownie zaczął zwiększać przewagę i ostatecznie wygrał różnicą dziesięciu bramek.
Wynik końcowy: Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn - Netland MKS Kalisz 34:24
MVP meczu: Leon Łazarczyk (Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn)
Źródło: media.orlen-superliga.pl





