Bennet Wiegert to jeden z najbardziej cenionych trenerów w europejskiej piłce ręcznej. Mathias Gidsel - bez wątpienia jedna z największych gwiazd tej dyscypliny. Wydawałoby się, że połączenie tych dwóch nazwisk mogłoby stworzyć coś wyjątkowego. Jednak 44-letni szkoleniowiec i dyrektor sportowy SC Magdeburg ostudził wszelkie spekulacje.
„Nie wyobrażam sobie tego"
Zapytany wprost, kiedy on i duński mistrz świata znajdą się w jednym klubie, Wiegert odpowiedział bez ogródek:
„Nigdy nie mów nigdy. Ale w to nie wierzę" - powiedział trener w podcaście, po czym szczegółowo wyjaśnił, dlaczego transfer Gidsela do Magdeburga jest jego zdaniem praktycznie niemożliwy.
Jako główny powód wskazał niezwykłą lojalność klubową, charakteryzującą obecne pokolenie piłkarzy ręcznych. „Zawodnicy, którzy są teraz w klubach, są bardzo przywiązani do swoich barw. Mam w kadrze graczy, którzy pewnie kiedyś odejdą - ale nie w ramach Bundesligi. Mówią, że w Bundeslidze Magdeburg to ich klub. Tak samo oni sami pewnie nie wyobrażaliby sobie przejścia do Berlina. Dlatego, z całą szczerością, nie potrafię sobie tego wyobrazić" - tłumaczył Wiegert.
Rywalizacja i kontrakty blokują transfer
Wiegert zwrócił też uwagę na dwie bardzo konkretne przeszkody. Po pierwsze - Gidsel jest związany z Füchse Berlin kontraktem aż do 2029 roku. Po drugie - na pozycji prawego rozgrywającego Magdeburg dysponuje już zawodnikami najwyższej światowej klasy: Islandczykiem Ómarem Ingim Magnússonem i Szwedem Albinem Lagergrenem, którzy mają jeszcze po dwa lata obowiązujących umów.
Intensywna rywalizacja między oboma klubami to kolejny argument, który sprawia, że przeprowadzka Gidsela z Berlina do Magdeburga wydaje się niemal niewyobrażalna - zarówno sportowo, jak i mentalnie.
Dwaj giganci na szczycie niemieckiej piłki ręcznej
Mimo że współpraca wydaje się wykluczona, obaj panowie doskonale znają się z rywalizacji na najwyższym poziomie. Gidsel został niedawno wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu w niemieckiej Bundeslidze - głosowanie pobiło przy tym rekordy frekwencji, co tylko pokazuje, jak ogromne zainteresowanie wzbudza duński gwiazdor wśród kibiców.
Obaj spotkali się też bezpośrednio w fazie Final4 - tuż przed tym meczem Gidsel zaliczył spektakularny występ z 18 bramkami, choć sam przyznał, że długi sezon dawał się mu we znaki.
Jedno jest pewne - dopóki Gidsel zostaje w Berlinie, a Magdeburg wierzy w swoich graczy, ta rywalizacja będzie trwać. I na tym prawdopodobnie wszystkim najbardziej zależy.
Źródło: hbold.dk





