ORLEN Wisła Płock zdobyła Superpuchar Polski. W sobotni wieczór w Atlas Arenie w Łodzi zdobywcy Pucharu Polski pokonali mistrza kraju Industrię Kielce 27:24 (13:13) i sięgnęli po pierwsze trofeum sezonu 2026/2027. Wymowny był werdykt na MVP spotkania: statuetkę odebrał Dejan Milosavljev, bramkarz... pokonanych Kielczan. Łódzki dzień należał zresztą w całości do drużyn, które przyjechały odbierać, a nie bronić - po południu Superpuchar kobiet wywalczył PGE MKS El-Volt Lublin, wieczorem po męskie trofeum sięgnęli Płocczanie. W obu meczach przegrali aktualni mistrzowie Polski.
Początek należał do Wisły. Industria miała problem ze sfinalizowaniem ataku pozycyjnego i w 5. minucie przegrywała 0:2, a Piotr Jarosiewicz zmarnował rzut karny - cztery udane interwencje z rzędu zanotował w tym czasie Mirko Alilović. Pierwszą bramkę dla mistrzów Polski rzucił dopiero w 6. minucie Dylan Nahi, który chwilę później powędrował na ławkę kar za faul na Przemysławie Krajewskim. W 10. minucie nowy kapitan Industrii Artiom Karaliok trafił z koła na 3:3 i mecz wszedł w rytm gry punkt za punkt.
W 13. minucie po trafieniu Aleksa Vlaha Kielczanie po raz pierwszy prowadzili (5:4), a ten sam zawodnik kapitalnym rzutem z drugiej linii dał im prowadzenie 9:8 w 22. minucie. Coraz mocniej rozkręcał się też Milosavljev - w 25. minucie obronił rzut karny Frederika Bjerre. W 28. minucie, po kolejnej bramce Karalioka, Industria po raz pierwszy odskoczyła na dwie bramki (13:11), ale Wisła odpowiedziała błyskawicznie: Bjerre wykorzystał karnego, a tuż przed syreną Michał Daszek trafił rzutem przez całe boisko do pustej bramki. Na przerwę zespoły schodziły przy stanie 13:13.
Drugą połowę od ładnej bramki z drugiej linii zaczął Yusuf Faruk (14:13), a w 42. minucie, przy stanie 17:17, Milosavljev obronił drugiego karnego Bjerre. Właśnie wtedy mecz się jednak rozstrzygnął - w ataku Kielczan pojawiły się nonszalancja i proste straty, a Płocczanie wygrali kolejny fragment i w 49. minucie prowadzili już 24:21. W 52. minucie sędziowie na kilka minut przerwali grę, ponieważ jeden z kibiców zasłabł na trybunach i potrzebna była interwencja służb medycznych. Po wznowieniu obraz gry się nie zmienił: w 55. minucie było 26:22 i zespół z Płocka kontrolował końcówkę. Dwie ostatnie bramki dla Industrii rzucił Karaliok, ale zwycięstwo Wisły nie było już zagrożone.
Najskuteczniejsi w meczu byli Karaliok (6 bramek) oraz Vlah i Nahi (po 5) po stronie Kielc, a w zwycięskiej drużynie Bjerre (6) i Siergiej Kosorotow (5) oraz Mitja Janc (4). Rzuty karne, które rozstrzygały obie poprzednie edycje - przed rokiem trofeum po serii siódemek obronili Kielczanie - tym razem nie były potrzebne. Osłabiona Industria (kontuzjowani Arkadiusz Moryto i Michał Olejniczak oglądali mecz z trybun) przegrała spotkanie, w którym przez czterdzieści minut nie była drużyną gorszą, a o porażce zadecydował jeden słabszy kwadrans.
Wisła dopisała Superpuchar do majowego Pucharu Polski i wchodzi w sezon LOTTO Superligi z pierwszym trofeum na koncie - oraz z czytelnym sygnałem, że rywalizacja o mistrzostwo znów będzie sprawą dwóch drużyn, które w Łodzi dały kibicom mecz godny otwarcia rozgrywek.




