Gdy pierwszy gwizdek rozbrzmiewał na parkiecie w czeskim Chebie 23 września, Dominika Więckowska zajmowała miejsce w centrum polskiej defensywy. Dla zawodniczki SCM Universitatea Craiova był to wyjątkowy wieczór - po latach oczekiwania i wielokrotnych zgrupowaniach wreszcie mogła zagrać z orzełkiem na piersi.
„To było super uczucie. Doczekanie chwili, aby zagrać z orzełkiem na piersi, to marzenie każdego sportowca” - wyznała tuż po pojedynku ze Słowenią. O tym, że znajdzie się w wyjściowym składzie, dowiedziała się dopiero w szatni przed rozgrzewką. Emocje sięgnęły zenitu, choć sama przyznaje, że chciałaby zaprezentować się jeszcze lepiej.
Lata oczekiwania na wielki moment
28-latka regularnie pojawiała się na kadrowych zgrupowaniach, trenowała z koleżankami z pierwszej reprezentacji, ale jej nazwisko nie pojawiało się w protokołach meczowych. Obserwowała natomiast sukcesy Magdy - młodszej o dwa lata siostry, która grała na tej samej pozycji i zdążyła rozegrać 14 spotkań w narodowych barwach.
„Można powiedzieć, że nie jestem najmłodszą zawodniczką, która debiutuje w reprezentacji. Trochę mi to zajęło” - mówi szczerze Więckowska. Zamiast frustracji wybrała jednak ciężką pracę nad sobą. Ostatnie miesiące przyniosły efekty, które dostrzegł Arne Senstad.
Siostry, ten sam parkiet, różne drogi
Reprezentacyjne losy sióstr Więckowskich od początku miały wspólny mianownik. Obie grały na tej samej pozycji, obie trafiały do szerokiego składu kadry. To jednak Magda, mimo młodszego wieku, znacznie wcześniej zaliczyła debiut i stała się regularną uczestniczką kadrowych akcji. Przez lata dzieliły szatnię zarówno w reprezentacji, jak i w PGE El-Volt Lublin.
„Kiedy zaczynałyśmy razem grać w piłkę ręczną z Magdą, marzyłyśmy o tym, żeby kiedyś wystąpić wspólnie w reprezentacji i razem zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego” - wspomina starsza z sióstr. Ten sen się nie spełnił - Magda zakończyła karierę przed obecnym sezonem. Role się odwróciły: teraz to młodsza siostra kibicuje starszej.
Rumuńska przygoda i nowy rozdział
Przed rozpoczęciem sezonu 2026/2027 Dominika zdecydowała się na pierwszy transfer zagraniczny w karierze. Po niemal siedmiu latach w Lublinie wychowanka kieleckich klubów przeniosła się do SCM Universitatea Craiova, jednego z czołowych zespołów w silnej rumuńskiej lidze.
„Dobrze mi w Rumunii. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na ten krok i podjęłam ryzyko wyjścia ze strefy komfortu” - podkreśla.
Pracowita obrończyni w planach Senstada
W ORLEN Superlidze Kobiet Więckowska zyskała opinię zawodniczki wyjątkowo zaangażowanej, która wykonuje pracę niewidoczną w statystykach. W poprzednim sezonie doceniono ją nominacją do Gladiatorów w kategorii „Obrończyni Sezonu”. Senstad dostrzega w niej przede wszystkim wzmocnienie środka defensywy - właśnie w tej roli wystąpiła przeciwko Słowenii.
Po raz pierwszy znalazła się w kręgu zainteresowania selekcjonera jeszcze w lutym 2020 roku jako młoda zawodniczka z bogatym doświadczeniem młodzieżowych kadr. Przyszły kolejne powołania, zgrupowania, ale wciąż bez szansy na grę. Aż do środy w Chebie.
Marzenie o EURO w Polsce
Debiut to dopiero początek. Za niespełna trzy miesiące startują mistrzostwa Europy, które po raz pierwszy w historii odbędą się częściowo w Polsce. Turniej w Chebie to jeden z kluczowych etapów przygotowań Biało-Czerwonych do tej wielkiej imprezy.
„Oczywiście, że każda z nas widzi siebie w składzie na EURO, ale wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną” - nie ukrywa Więckowska. „Powołanie na EURO byłoby spełnieniem marzeń z dzieciństwa. A możliwość występu na mistrzostwach Europy w Polsce, przed naszymi kibicami, byłaby czymś niezapomnianym”.
Żadne miejsce w kadrze na grudzień nie jest jeszcze zagwarantowane. Dominika ma jednak coś bezcennego - spełnione marzenie o występie w reprezentacji. Przez lata patrzyła, jak siostra nosi biało-czerwoną koszulkę. Teraz sama dołączyła do tego elitarnego grona. I być może to dopiero początek jej reprezentacyjnej opowieści.
Źródło: zprp.pl





