Reprezentacja - marzenie spełnione
Victor Norlyk od zawsze marzył o założeniu koszulki reprezentacji Danii. Przez lata ciężkiej pracy doczekał się w końcu powołania i debiutu w kadrze narodowej. - Marzyłem o tym, żeby pojechać na zgrupowanie i zagrać w meczach reprezentacji. To się spełniło - przyznaje zawodnik (tłum. red.).
Ale nie tylko sukcesy indywidualne sprawiają mu radość. Równie wielką dumę budzi w nim droga, którą razem z kolegami z Mors-Thy przeszedł w tym sezonie. - Dotarliśmy do półfinału, jestem z tego niesamowicie dumny. Sposób, w jaki to zrobiliśmy, będę wspominał przez bardzo długi czas - podkreśla zawodnik (tłum. red.).
Nantes czeka
Kolejnym rozdziałem w karierze Norlyka będzie przeprowadzka do Francji i gra w barwach HBC Nantes - jednego z czołowych francuskich klubów. Sam zainteresowany doskonale zdaje sobie sprawę, że to zupełnie nowe wyzwanie - inne wymagania, większa presja i rywalizacja na najwyższym poziomie.
- Bardzo cieszę się na przenosiny do Nantes. To będzie zupełnie inna codzienność, z nową presją i oczekiwaniami, którym trzeba sprostać. Ale jeszcze bardziej czekam na to, żeby zagrać na jednej z najpiękniejszych aren na świecie i sprawdzić się w starciu z najlepszymi - mówi Norlyk (tłum. red.).
Głód rozwoju
Pomimo wszystkich osiągnięć ostatnich miesięcy duński szczypiornista wcale nie czuje, że dotarł już na szczyt. Wręcz przeciwnie - traktuje obecne sukcesy jako motywację do dalszej pracy.
- Mam nadzieję, że będę się rozwijał. Nie skończyłem tego procesu. Muszę dodać do swojej gry jeszcze więcej elementów i liczę, że będę to robił coraz lepiej - zaznacza (tłum. red.).
Cieszy się chwilą
Większa rozpoznawalność przynosi też większe zainteresowanie mediów i rosnącą presję. Norlyk jednak podchodzi do tego ze spokojem. - Nowe rzeczy związane z mediami i presją traktuję jak coś pozytywnego. Staram się to po prostu przeżywać i cieszyć się tym, gdzie teraz jestem - mówi (tłum. red.).
A gdzie teraz jest? Z powołaniem do kadry w kieszeni, półfinałem ligowym za plecami i przeprowadzką do Nantes przed sobą. - Cieszę się po prostu tym, że jestem sobą w tej chwili. Mam nadzieję, że to nie skończy się zbyt szybko - podsumowuje z uśmiechem Victor Norlyk (tłum. red.).
Źródło: hbold.dk





