Przez ponad 50 minut górą byli berlińczycy, a Veszprém musiało gonić wynik. Przełom nastąpił dopiero w samej końcówce.
Füchse rządziło przez większość meczu
Początkowo Veszprém szybko objęło prowadzenie 3:0, a bramkarz Emil Nielsen spisywał się rewelacyjnie. Füchse jednak pozbierało się i odwróciło losy spotkania - duet Mathias Gidsel - Tobias Grøndahl zaczął dyktować warunki w ataku. Wspomógł ich też bramkarz Lasse Ludwig, który w pierwszych 19 minutach obronił aż siedem rzutów.
Seria 6:1 dała Füchse prowadzenie 9:6, które urosło do pięciu bramek - 12:7 po 18 minutach gry. Do przerwy Berlin prowadził 19:16, a w pierwszej połowie Gidsel i Grøndahl łącznie rzucili 11 bramek.
Dramatyczna druga połowa i zwrot w ostatnich sekundach
Druga połowa zaczęła się lepiej dla Węgrów - trzy kolejne wykluczenia graczy Füchse w ciągu trzech minut pozwoliły Veszprémowi wrócić do gry. Remis 24:24 na 20 minut przed końcem dawał nadzieje, ale Berlin ponownie uciekł na trzy bramki (27:24).
Veszprém po raz kolejny dogoniło rywali - Ahmed Hesham wyrównał z rzutu karnego na 28:28. Przez blisko pięć minut żadna z drużyn nie zdobyła bramki. Nielsen zatrzymał trzy kolejne ataki Füchse, ale w końcówce to Berlin ponownie wyszedł na plus dwie bramki i wydawało się, że dowiezie wygraną.
Na sześć sekund przed końcem Nedim Remili zdobył jednak bramkę na 34:33 dla Veszprému. Ostatni atak Füchse nie przyniósł efektu i węgierski klub wygrał po raz drugi w fazie grupowej, zapewniając sobie praktycznie miejsce w finale.
Co dalej?
Veszprém, które jest zwycięzcą z 2024 roku i finalistą z 2025 roku, w finale Klubowych Mistrzostw Świata IHF 2026 prawdopodobnie zmierzy się ponownie z Barceloną.
Zawodnik meczu: Lasse Ludwig (Füchse Berlin)
Źródło: ihf.info





