Grupa B: Veszprém HC (Węgry) - Burgan SC (Kuwejt) 44:19 (26:9)
Veszprém zapewniło sobie awans z grupy jeszcze przed tym meczem, ale trener Xavi Pascual nie zamierzał odpuszczać. Węgrzy od pierwszych minut narzucili własne tempo i przez całe spotkanie kontrolowali przebieg gry, nie dając rywalowi żadnych złudzeń.
Mecz był też okazją do rotacji składu - Pascual dał szansę szerszej grupie zawodników i odpoczął niektórym kluczowym graczom. Mimo to atak działał jak dobrze naoliwiona maszyna: Veszprém trafiło do siatki 26 razy już do przerwy, a przez całe spotkanie zmarnowało zaledwie 13 rzutów. Bramki strzelało aż 13 różnych graczy, każdy co najmniej dwa.
Gáncs-Pető błyszczy, Appelgren pewny jak skała
Najskuteczniejszym strzelcem Veszprému okazał się młody skrzydłowy Máté Gáncs-Pető z siedmioma golami. Cztery trafienia dołożyli Dániel Barna i Bence Imre. Jedynym bramkarzem w kadrze był Mikael Appelgren, który przez całe 60 minut utrzymywał skuteczność obrony na poziomie około 50% - i to właśnie on odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.
Po stronie Burganu wyróżnili się Jihad Ben Araar i Ahmed Almizal, obaj z pięcioma golami, ale kuwejcki debiutant nie był w stanie odwrócić losów spotkania. To trzecia porażka Burganu z rzędu w turnieju - klub wciąż czeka na swój pierwszy punkt w historii mistrzostw świata klubów.
Finał z Barceloną, Burgan walczy o miejsce 7-8
Veszprém - mistrz świata klubów z 2024 roku i wicemistrz z 2025 - zagra teraz w finale przeciwko Barcelonie i powalczy o drugi tytuł w historii klubu. Burgan natomiast czeka mecz o miejsca 7-8, w którym zmierzy się z Montadą - starcie dwóch debiutantów w tym turnieju, którym nie udało się wygrać ani jednego spotkania.
Źródło: ihf.info





