Portal Handbollskanalen przeprowadził ankietę wśród 15 zawodników OV Helsingborg podsumowującą miniony sezon. Jej wyniki ujawniły wyraźny podział w zespole - część graczy była zadowolona z warunków pracy i kadry szkoleniowej, część miała poważne zastrzeżenia. Redakcja postanowiła skonfrontować Toniego Johanssona z najważniejszymi zarzutami.
Trener sam podejmuje wszystkie decyzje?
Jednym z głównych zarzutów było poczucie zawodników, że nie mają wpływu na to, co dzieje się w drużynie, a trener zbyt często narzuca własne zdanie. Johansson nie ucieka od tematu, ale stara się go wyjaśnić.
- Myślę, że trzeba tu rozróżnić dwie sytuacje. Są momenty, w których trener musi podjąć decyzję samodzielnie, bez angażowania zawodników. Ale są też takie, gdzie gracze mogą i powinni mieć coś do powiedzenia. Czy proporcje były właściwe? Trudno mi ocenić. Kapitan drużyny współtworzył na przykład plan treningowy w okresie, gdy mieliśmy wielu kontuzjowanych. To był jego obszar wpływu. Z kolei decyzje taktyczne - jak gramy, jakich rozwiązań używamy - to już moja domena - tłumaczy Johansson.
Brak komunikacji między szatnią a sztabem
Ankietowani zawodnicy wskazywali również na niewystarczający przepływ informacji między graczami a trenerami. Johansson odpiera te zarzuty, powołując się na niezmieniony przez lata schemat pracy.
- Liczba indywidualnych rozmów z zawodnikami była taka sama jak w poprzednich sezonach. Tak samo działał system informacji zwrotnej po meczach. Nic się nie zmieniło. Być może nowi zawodnicy oczekiwali czegoś innego - nie wiem. Warto też zaznaczyć, że pracowaliśmy z psychologiem sportowym Johanem Ekengrenem, który regularnie rozmawiał z zawodnikami i wnosił ogromną wartość do całego projektu - podkreśla trener.
"Ulga, gdy trening się kończy" - mocne słowa zawodników
Najbardziej uderzający fragment ankiety dotyczył motywacji i samopoczucia graczy. Jeden z zawodników napisał wprost, że dojście na trening jest dla niego „ekstremalnie wyczerpujące psychicznie" i że odczuwa „ulgę, gdy trening się kończy". Johansson przyznaje, że ta opinia go zaskakuje.
- Według mnie atmosfera na treningach była dobra i trudno mi się do tego odnieść inaczej. Choć uczciwie powiem, że sam jako trener znam to uczucie - kiedy wyniki nie idą, presja rośnie i wszystko staje się cięższe - mówi Johansson.
Dwa udane sezony, a potem turbulencje
Johansson zwraca uwagę na szerszy kontekst. OV Helsingborg przeżywał w ostatnich latach pasmo sukcesów, a miniony sezon przyniósł nagromadzenie niekorzystnych okoliczności jednocześnie.
- Przyszliśmy z dwóch świetnych sezonów, w których wszystko szło gładko. Potem nagle pojawiły się kontuzje, gorsze wyniki i dużo nowych twarzy w drużynie. Taka mieszanka może robić swoje. Nie zmieniałem jednak świadomie swojego podejścia do pracy - podsumowuje były trener OV Helsingborg.
Źródło: handbollskanalen.se





