Start sezonu w wykonaniu TMS Ringsted okazał się prawdziwym rozczarowaniem. Zaledwie jeden punkt po sześciu rozegranych meczach to wynik, który plasuje zespół na ostatnim miejscu duńskiej ekstraklasy. Sytuacja jest na tyle poważna, że klub zdecydował się ściągnąć do drużyny specjalistę od psychologii sportowej - René Nielsena.
Dyrektor uderza w stół
Morten Olsen, dyrektor sportowy TMS Ringsted, w rozmowie z Sjællandske Nyheder nie owijał w bawełnę.
„Liczyłem na przynajmniej dwa punkty więcej. Punkty to punkty, ale brakuje mi naszego wyrazu - trochę więcej ognia i woli walki. Nie sądziłem, że znajdziemy się w tej sytuacji, bo przygotowania wyglądały zupełnie inaczej. Naprawdę dobrze to szło - owszem, przeciwko innej jakości, ale mieliśmy nadzieję, że to może być coś naprawdę fajnego. Potem przyszły kontuzje i powietrze z nas uszło" - przyznał wprost Olsen.
Kontuzje dewastują kadrę
Problemy zdrowotne kluczowych graczy - Tobiasa Tombaka, Isaka Gustafssona oraz Valdemara Gravesena - boleśnie odbiły się na możliwościach taktycznych sztabu szkoleniowego. Absencje doświadczonych zawodników zmusiły trenera do rzucenia na głęboką wodę wielu młodych graczy, którzy nie byli jeszcze gotowi na tak duże obciążenie. Do tego dochodzi słaba dyspozycja bramkarzy - według dyrektora sportowego przez pierwsze mecze brakowało im od 10 do 15 obronionych strzałów, by dotrzymać kroku rywalom.
Puchar jako chwila oddechu
Nieco wytchnienia od ligowej presji przyniesie wtorkowy mecz Santander Cup, w którym TMS Ringsted podejmie u siebie TTH Holstebro. Stawką spotkania jest awans do ćwierćfinału pucharu Danii - dla drużyny ze Zelandii to szansa, by odbudować pewność siebie przed dalszą walką o ligowe punkty.
Źródło: hbold.dk





