Berlin nie pozostawił kibiców długo w niepewności. Zaledwie kilka godzin po potwierdzeniu odejścia Mijajlo Marsenicia, który po dziewięciu sezonach w stolicy Niemiec nie doczeka się przedłużenia umowy, Füchse ogłosiły nazwisko jego następcy. 25-letni Théo Monar (198 cm wzrostu) stanie się trzecim letnim wzmocnieniem Berlina na 2027 rok - po Simonie Pytlicku i Dice Memie.
Priorytet trenera Krickaua
Inicjatywa transferu wyszła bezpośrednio od szkoleniowca Füchse. Nicolej Krickau szukał młodszego środkowego, który sprosta wymaganiom fizycznym i wysokiemu tempu gry charakterystycznemu dla berlińskiego zespołu. Dyrektor sportowy klubu Bob Hanning wprost przyznał, że Monar był pierwszym wyborem trenera. Sam zawodnik podkreślił z kolei, że w pełni przekonał go projekt sportowy Füchse oraz atmosfera panująca na Max-Schmeling-Halle - hali, którą dobrze poznał podczas poprzednich wizyt z Nantes i Kielcami.
Droga przez Nantes i Kielce
Monar stawiał pierwsze sportowe kroki w La Rochelle, a następnie w ośrodku szkoleniowym w Poitiers. W 2017 roku dołączył do akademii HBC Nantes, skąd stopniowo przebijał się do pierwszego zespołu. W 2024 roku zdecydował się na transfer do Industrii Kielce, gdzie od razu zaczął zbierać trofea - w 2025 roku zdobył Puchar Polski, a rok później świętował mistrzostwo kraju.
Szansa na przełom w reprezentacji
Na arenie międzynarodowej Monar zadebiutował w barwach Francji w maju 2021 roku. Jak dotąd zgromadził 16 występów i 30 bramek dla reprezentacji, choć na stałe nie zagościł jeszcze w podstawowej rotacji kadry. Transfer do jednego z czołowych klubów Bundesligi ma mu pomóc zrobić kolejny krok w karierze. W szatni Füchse spotka zresztą rodaka - Dikę Mema, który również dołączy do berlińczyków latem 2027 roku.
Źródło: handnews.fr





