Dobry początek i kryzys przed przerwą
Trener Florian Kehrmann miał do dyspozycji tę samą kadrę co w wygranym meczu u siebie z Göppingen. Nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Jana Mudrowa i Tima Sutona, nie zagrał też Bobby Schagen. W pierwszej siódemce znaleźli się Leve Carstensen i Domenico Ebner.
Przez pierwszy kwadrans Lemgo grało pewnie i skutecznie. Wyróżniał się Lukas Hutecek, który wymuszał rzuty karne i kary dla rywali. Gdy już w ósmej minucie Lukas Stutzke z Hannoveru po raz drugi został ukarany dwuminutowym wykluczeniem, Samuel Zehnder wykorzystał rzut karny na 4:3. W 14. minucie Niels Versteijnen przebił się przez obronę i podwyższył na 8:5.
Potem gra gości się posypała. Od niewykorzystanego rzutu karnego Zehndera zaczęła się seria błędów Lemgo, którą wykorzystali gospodarze. Hannover najpierw wyrównał, a potem objął prowadzenie. W 29. minucie, po stracie piłki przez Huteceka, August Pedersen podwyższył na 15:11. Tuż przed przerwą Versteijnen zdobył bramkę na 12:15.
Przełom w 45. minucie
Na początku drugiej połowy Lemgo wciąż nie potrafiło zmniejszyć strat. Joel Willecke z bliskiej odległości trafił prosto w bramkarza Hannoveru. W bramce gości w drugiej połowie stał Constantin Möstl, który obronił trzy rzuty, ale Lemgo wciąż popełniało zbyt wiele strat technicznych. W 44. minucie Pedersen wykorzystał rzut karny i Hannover prowadził 22:17.
Minutę później Szwajcar Lenny Rubin przedarł się przez obronę i wywalczył trzecie wykluczenie dla Stutzkego, co zgodnie z przepisami oznaczało czerwoną kartkę. W drugiej połowie gospodarze grali też bez Vilhelma Poulsena.
Seria 6:0 w końcówce
Lemgo przeszło na grę siedmioma zawodnikami w polu przeciwko sześciu i zagrało twardziej w obronie. Gospodarze zaczęli popełniać błędy jeden po drugim. W 56. minucie, po niecelnym rzucie Renārsa Uščinsa, Versteijnen wyrównał na 24:24. Serię 6:0 zamknął Rubin bramką na 27:24. Lemgo wygrało ostatecznie 29:26, a Rubin rzucił sześć bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu.
Kehrmann: „Zasłużyliśmy na to zwycięstwo”
„Jestem bardzo, bardzo zadowolony z wyniku. Jeśli wygrywa się tutaj z drużyną tak mocną u siebie, oczywiście chętnie to bierzemy. Bardzo dobrze weszliśmy w mecz, przede wszystkim dzięki naprawdę dobrej obronie. Po prowadzeniu 8:5 pozwoliliśmy jednak Hannoverowi wrócić do gry, bo zrobiliśmy się niepewni i zmarnowaliśmy dwie, trzy czyste sytuacje. (...) Przed przerwą mogliśmy się cieszyć, że schodzimy do szatni tylko z trzema bramkami straty. (...) Gdy w 45. minucie przegrywa się pięcioma bramkami, wszystko musi zadziałać. Z tyłu postawiliśmy beton, także dlatego, że w pierwszej połowie dobrze rozłożyliśmy czas gry. Kilku zawodników było jeszcze naprawdę świeżych i mogło dać obronie dodatkową siłę. Mogliśmy oszczędzać Lenny'ego Rubina i wprowadzić go świeżego w decydującej fazie. Taktycznie pomogła nam też gra siedmiu na sześciu. (...) Hannover wyraźnie miał w tej fazie problem ze sforsowaniem naszej obrony, a my krok po kroku odrabialiśmy straty. Ważne było, żeby nie tylko wyrównać, ale w pewnym momencie także wyjść na prowadzenie. To się udało. Podsumowując, jestem przekonany, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo przez 60 minut” (tłum. red.) - powiedział trener TBV Florian Kehrmann.
Co dalej?
W sobotę 31 października o godz. 20:00 Lemgo zagra u siebie z SC Magdeburg.
Źródło: opel-hbl.de





