Piętnaście bramek i sam był w szoku
Trzecia kolejka Bundesligi przyniosła prawdziwą sensację. Roganović od pierwszych minut przejął inicjatywę - sam zdobył dziewięć z pierwszych dziesięciu goli swojego zespołu, pomagając Gummersbachowi wyjść na prowadzenie 10:8. Po meczu przyznał, że nawet on sam był zaskoczony ostatecznym dorobkiem: „Wiedziałem, że na początku strzelałem dużo i czułem, że mam grę w swoich rękach. Ale kiedy po końcowym gwizdku usłyszałem, że to było 15 bramek, to trochę mnie zatkało" - mówił młody Szwed, który jednak nie był w pełni usatysfakcjonowany: „Zmarnowałem też dwie klarowne sytuacje, ale ogólnie - było dobrze."
To nie był zresztą jego jedyny dobry występ w ostatnim czasie. Wcześniej w wyjazdowym meczu z Rhein-Neckar Löwen (wygrana 31:26) trafił do siatki dziewięć razy. Po trzech kolejkach ma na koncie łącznie 25 bramek i zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców całej ligi - tuż za swoim klubowym kolegą Miro Schluroffem.
Handball ma we krwi - dosłownie
Sportowe korzenie Roganovicia sięgają głęboko. Jego ojciec, Zoran, był reprezentantem Czarnogóry i przez wiele lat grał w szwedzkich klubach, najdłużej w Lugi Lund. To właśnie w Lund - słynnym szwedzkim mieście studenckim - w 2006 roku urodził się Nikola. Później Zoran Roganović został trenerem Eskilstuna Guif, gdzie jego syn szlifował swój talent i doczekał się powołań do młodzieżowej reprezentacji Szwecji.
Kariera młodego rozgrywającego na poziomie juniorskim była imponująca:
- W 2024 roku poprowadził Szwecję do złotego medalu mistrzostw Europy U18, zostając MVP turnieju i królem strzelców z 53 golami
- Rok później na mistrzostwach świata U19 jego drużyna zajęła czwarte miejsce, a on sam ponownie znalazł się w składzie All-Star
- W minionym sezonie w barwach HK Malmö - prowadzonego przez ojca - zdobył 279 bramek w fazie zasadniczej i play-offach, zostając królem strzelców szwedzkiej ligi
- Na ME 2026 w Skandynawii zadebiutował w dorosłej reprezentacji Szwecji, notując 29 trafień
Równolegle z transferem syna do Niemiec, Zoran Roganović wrócił do piłki ręcznej na arenie międzynarodowej - objął posadę selekcjonera reprezentacji Czarnogóry.
Gummersbach to był mój sen
Roganović nie ukrywa, że przeprowadzka do Niemiec to spełnienie marzeń: „Zawsze chciałem grać w niemieckiej lidze. Na razie decyzja o tak wczesnym wyjeździe - i to właśnie do Gummersbach - okazała się strzałem w dziesiątkę. To po prostu pasuje" - przyznaje rozgrywający. Dużą rolę w jego wyborze odegrał trener Gudjon Valur Sigurdsson: „VfL to świetny i bardzo ambitny klub, a z trenerem Sigurdssonem mamy wspólną wizję gry. Chcę spełnić pokładane we mnie oczekiwania - a najlepiej je przerosnąć. Bo jestem równie ambitny, co ten klub."
Roganović przyznaje, że pierwsze spotkanie ligowe - z SC Magdeburg - nie było udane. Jednak kolejne dwa mecze pokazały już prawdziwy potencjał młodego Szweda: „Chcę tak grać dalej. Ale nie zamierzam odpływać - trzymam nogi na ziemi i po prostu ciężko pracuję."
Presja? Żadna
W Gummersbach Roganović ma wypełnić lukę po Julianie Kösterze, który odszedł do THW Kiel. Młody Szwed podchodzi do tego spokojnie: „To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Julian był wybitnym zawodnikiem i zostawił po sobie ogromną pustkę. Ja chcę po prostu grać swój handball i nie czuję żadnej presji."
Dodatkową motywacją jest udział VfL w rozgrywkach europejskich. „European League to świetna impreza, z szansą na awans do Ligi Mistrzów. A właśnie to jest naszym głównym celem" - mówi Roganović.
Na celowniku ma też mistrzostwa świata 2027, które odbędą się w Niemczech. Szwecja zagra fazę grupową w Kilonii, mierząc się z Norwegią, Grecją i Katarem. „To dla mnie ogromny atut, że już teraz gram w Niemczech. Mamy świetną ekipę i liczę, że na tym mundialu powalczymy o medale. Żeby się tam znaleźć, muszę jednak najpierw pokazać klasę w klubie - i właśnie dlatego nie mogę się doczekać tego, co czeka mnie z VfL."
Źródło: opel-hbl.de





