Pierwszy mecz pomiędzy obiema drużynami zdecydowanie wygrało Los Angeles Handball Club 28:17, dlatego rewanż był dla Sydney ostatnią szansą na pożegnanie turnieju z podniesionym czołem. Australijczycy doskonale to rozumieli i od pierwszych minut pokazali zupełnie inne oblicze.
Mocny start i wyrównana pierwsza połowa
Sydney Uni objęło prowadzenie już na początku spotkania, wychodząc na 4:2. Los Angeles nie grało płynnie, popełniało zbyt wiele błędów i nie mogło złapać rytmu. Kluczową postacią w szeregach Australijczyków był Florian Pascal Wangler, który zdobył dziewięć bramek przy dziewięciu próbach - stuprocentowa skuteczność. Poważny wkład wnieśli też Karl Warrener i Baderaldeen Naser. Pierwsza połowa zakończyła się minimalną przewagą Sydney - 13:12.
Dramatyczny zwrot i pewne zamknięcie meczu
Druga połowa przyniosła emocje i zmiany liderów. Los Angeles stopniowo odrabiało straty, napędzane przez Andraža Velkavrha (siedem bramek) i Maksima Salikova. Seria 5:2 pozwoliła Amerykanom wyjść na prowadzenie 22:21 po 47 minutach gry - po raz pierwszy w całym spotkaniu.
Jednak Sydney odpowiedziało znakomitą końcówką. W ostatnich 13 minutach drużyna z Australii straciła zaledwie jedną bramkę, broniła się nawet w osłabieniu po wykluczeniach i pewnie zamknęła mecz wynikiem 27:23.
Dziesiąte miejsce w końcowej klasyfikacji
Mimo tej wygranej Sydney Uni zajęło ostatnie, 10. miejsce w turnieju. O kolejności zadecydował łączny wynik dwumeczu z Los Angeles: 44:51 na niekorzyść Australijczyków. Los Angeles Handball Club zakończyło rywalizację na pozycji 9.
Najlepszy zawodnik meczu: Florian Pascal Wangler (Sydney Uni)
Źródło: ihf.info





