Györi Audi ETO KC to od 2013 roku jedna z największych potęg europejskiej piłki ręcznej kobiet. Węgierski klub zdobył siedem tytułów w EHF Champions League w ciągu 13 lat, w tym w dwóch ostatnich sezonach z rzędu. Teraz Győr sięga po hat-trick - turniej Raiffeisen Bank EHF FINAL4 2026 odbędzie się w Budapeszcie 6 i 7 czerwca.
Debiut po dziewięciu sezonach
Stanko dołączyła do Győru z Krim OTP Group Mercator w ubiegłym roku i choć ma za sobą bogatą europejską karierę, EHF FINAL4 wciąż pozostawał poza jej zasięgiem.
„To mój dziewiąty sezon w Champions League, ale w turnieju finałowym zagram po raz pierwszy. Bardzo się cieszę, że tam dotrzemy. Dużo o tym słyszałam i teraz sama nie mogę się doczekać, żeby to przeżyć" - przyznała zawodniczka w rozmowie z eurohandball.com.
Słowenka podkreśla, że udział w EHF FINAL4 był celem Győru już od początku sezonu: „Będziemy bronić tytułu w Budapeszcie i wiemy, do czego dążymy - ale będzie bardzo trudno".
Cztery równe drużyny
W turnieju finałowym obok Győru wystąpią dwa francuskie kluby - Metz Handball i Brest Bretagne Handball - oraz rumuńskie CSM Bukareszt.
„W tym roku wszystkie cztery zespoły są sobie równe. Każdy radził sobie dobrze przez cały sezon, każdy ma swoje mocne i słabe strony - i każdy ma szansę na zwycięstwo. Ciężko wskazać faworyta" - oceniła Stanko.
W półfinale Győr zmierzy się z Brest. Obie drużyny wygrały swoje grupy w fazie wstępnej rozgrywek, więc starcie zapowiada się wyrównanie.
„Chcemy dotrzeć do finału, więc gramy o wygraną. Ale Brest ten sezon rozegrał naprawdę świetnie. Mają dużo indywidualnej jakości i bardzo doświadczone zawodniczki, jak Ana Gros czy Anna Wyachirewa. Myślę, że kluczowa będzie obrona - jeśli rozwiniemy naszą grę, możemy je pokonać" - zapowiedziała Słowenka.
Trudny sezon z przeszkodami
Droga Győru do Budapest nie była usłana różami. W fazie grupowej podopieczne trenera Pera Johanssona przegrały dwa mecze - z rodakami z DVSC Schaeffler (30:31) oraz z duńskim Team Esbjerg (28:33). Sama Stanko opuściła kilka spotkań we wrześniu z powodu kontuzji.
W ćwierćfinale Győr był jednak bezlitosny dla Odense Håndbold - ubiegłorocznego finalisty. Węgierki wygrały oba mecze: 36:28 i 40:25.
„Ogólnie to była dobra droga. Mieliśmy wzloty i upadki, sporo kontuzji - w tym moją. Ale pokazałyśmy charakter i udowodniłyśmy, jak jesteśmy silne, a to jest najważniejsze. W obu meczach ćwierćfinałowych zagrałyśmy naprawdę dobrze jako zespół" - stwierdziła rozgrywająca.
Nowy klub, nowe doświadczenia
Stanko urodziła się w Mariborze i większość kariery spędziła w Krimie. Węgry to jednak nie jej pierwszy zagraniczny epizod - wcześniej grała w HC Podravka (sezon 2019/20) i Metz Handball (2020/21).
„Każdy rok za granicą jest inny. Myślę, że te doświadczenia czynią mnie lepszą zawodniczką i lepszym człowiekiem. Moje poprzednie wyjazdy przypadły na czas pandemii COVID-19, więc miałam pecha. Teraz jest dużo lepiej" - wspomina Słowenka.
O trenerze Johanssonie wypowiada się z uznaniem: „Per to dobry szkoleniowiec, który ma swój własny sposób prowadzenia zespołu. Świetnie nas motywuje i zawsze potrafi nas podnieść na duchu".
Stanko dobrze zaaklimatyzowała się na Węgrzech i w tym sezonie zdobyła już 34 bramki w EHF Champions League. „Lubię tu być - Győr to ładne miasto, spokojne, ale oferuje wszystko, czego potrzebujemy" - podsumowała zawodniczka.
Źródło: eurohandball.com





