Zachodnioduński klub nie traci głowy po świetnym starcie. Zamiast euforii - trzeźwa analiza i skupienie na tym, co przed nimi. Tak można podsumować podejście zawodników Ribe-Esbjerg do ich dotychczasowych wyników w sezonie.
Stabilność ponad wszystko
Bramkarz Salah Boutaf, który dołączył do drużyny przed sezonem, w rozmowie z TV 2 Sport wskazał na kilka czynników decydujących o dobrym wejściu zespołu w rozgrywki.
- Byliśmy stabilni - powiedział Boutaf. - Szybko znaleźliśmy dobry poziom gry, a do tego skład drużyny pozostał w dużej mierze niezmieniony. To bardzo pomaga - dodał bramkarz.
Boutaf przyznał też, że terminarz na początku sezonu był względnie łaskawy dla jego drużyny, co zapewne ułatwiło zbieranie punktów. Mimo to zawodnik stoi twardo na ziemi i nie daje się ponieść hurraoptymizmowi.
Dobra atmosfera, ale bez fajerwerków
W szatni Ribe-Esbjerg panuje dobra atmosfera - drużyna jest zgrana i pracowita. Jednak, jak podkreśla Boutaf, wszyscy zdają sobie sprawę, że najtrudniejsze mecze są jeszcze przed nimi. Klub ma pełną świadomość tego, że prawdziwa weryfikacja dopiero nadejdzie.
I to właśnie ta postawa może okazać się najcenniejsza. Drużyna zebrała punkty, ale nie uznaje sprawy za zakończoną - sezon nabierze ostatecznego kształtu dopiero w starciach z rywalami z podobnej półki tabeli.
Już w czwartek kolejny egzamin
Najbliższy sprawdzian Ribe-Esbjerg zaliczy już w czwartek wieczorem, kiedy o godzinie 20:00 zmierzą się z Bjerringbro-Silkeborg. To starcie pokaże, czy dobra forma to trwały trend, czy tylko szczęśliwy początek sezonu.
Źródło: hbold.dk





