Powód odmowy w obu przypadkach był ten sam. W komunikacie licencyjnym wskazano niespełnienie wymogów regulaminu w zakresie kryterium budżetu gwarantowanego oraz stwierdzone zaległości wobec pracowników. Klubom przysługiwało odwołanie do Komisji Odwoławczej Związku Piłki Ręcznej w Polsce w terminie siedmiu dni. Oba z tego przywileju skorzystały.
Przypomnijmy, że na sezon 2026/2027 licencję na Orlen Superligę Kobiet otrzymało już osiem klubów: KGHM Zagłębie Lubin, PGE MKS El-Volt Lublin, Krasoń MKS Piotrcovia, KPR Gminy Kobierzyce, Enea MKS Gniezno, Galiczanka Lwów, Energa Start Elbląg oraz Elmas-KPS APR Radom.
Sośnica Gliwice. Kłopoty wracają jak bumerang
Informacje o problemach Sośnicy Gliwice wracają do nas jak bumerang. Co jakiś czas nagłośnione zostają kolejne fakty związane z zaległościami wobec zawodniczek i pracowników klubu. Najszerszym echem odbił się chyba post Aleksandry Dorsz z października 2025 roku, kiedy była już zawodniczka Sośnicy nagłośniła sprawę nieopłaconych pensji, sięgających 2024 roku.
Dorsz zarzuciła wtedy prezesowi klubu unikanie kontaktu i wskazała, że zaległości dotyczą nie tylko jej, ale też innych zawodniczek, trenerów i pracowników. Sprawą zajęła się liga. Klub dostał termin na uregulowanie zobowiązań, którego nie dotrzymał, i otrzymał karę finansową. Dorsz została ostatecznie spłacona przez prezesa Adama Mrowca, ale inne osoby wciąż czekały na swoje pieniądze.
W tym kontekście decyzja o nieprzyznaniu licencji nie była zaskoczeniem. Niemniej w Gliwicach liczą na skuteczne odwołanie.
- Zgodnie z regulaminem w terminie złożyliśmy stosowne odwołanie. Część zawodniczek jest spłacona, a z częścią podpisaliśmy ugody. Powinniśmy otrzymać licencję - słyszę od prezesa Adama Mrowca.
Zła sława wokół gliwickiej drużyny ciągnie się od kilku sezonów. Środowisku mocno nie spodobała się decyzja o przyznaniu gliwiczankom miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej po sezonie 2023/2024, kiedy sportowo spadły z hukiem z Ligi Centralnej do I ligi. Mechanizm był jednak inny niż klasyczna dzika karta. Po wycofaniu się z rozgrywek upadającego Handball JKS Jarosław liga zorganizowała przetarg na zwolnione miejsce w Superlidze. Sośnica złożyła najlepszą ofertę. Za miejsce w elicie zapłaciła 210 tysięcy złotych netto i wróciła do najwyższej klasy po siedemnastu latach przerwy.
To budziło pytania. Dla klubów piłki ręcznej kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych to przecież nie lada wydatek, a źródło finansowania tej operacji nie było jasne. Do tego doszło przejęcie trenera Michała Kubisztala i zawodniczek z upadającego Jarosławia, by w ogóle przystąpić do rozgrywek. Dołączając do tego niektóre powiązania z przeszłości, z pewnością Sośnica jest na celowniku wielu fanów szczypiorniaka.
Co ważne, miejsce w Orlen Superlidze Sośnica obroniła w tym sezonie na boisku. Po słabej kampanii zakończyła ją na dziewiątej, barażowej pozycji i w dwumeczu z MTS Żory wywalczyła sportowe utrzymanie. Najpierw 9 maja wygrała na wyjeździe 31:30, a 13 maja w Gliwicach pewnie pokonała rywalki 31:21. Dzień po rewanżu klub nie otrzymał licencji. Czy utrzyma miejsce w lidze organizacyjnie? To się okaże.
Koszalin. Inna sytuacja, więcej nadziei
Nieco inna sytuacja jest w Koszalinie. Po pierwsze, Piłka Ręczna Koszalin nie drżała do końca sportowo o ligowy byt. Koszalinianki po rundzie zasadniczej zajmowały świetne czwarte miejsce i grały w fazie finałowej. Ostatecznie zakończyły zmagania na szóstym miejscu.
Po drugie, w trakcie sezonu blisko było również do pozyskania dużego sponsora tytularnego, co z pewnością poprawiłoby sytuację. Wcześniejszy sponsor, Młyny Stoisław, wycofał się z finansowania ostatniego dnia obowiązywania umowy, pod koniec lipca, mimo wcześniejszych sygnałów o przedłużeniu współpracy.
- Niestety rozmowy nie zostały zakończone sukcesem - mówi prezes PR Koszalin Roman Granosik.
Słyszymy jednak, że sytuację udało się opanować. Klub złożył stosowne wyjaśnienia i dokumentację odwoławczą.
- Część dokumentów już jest na biurku Komisarza, jeśli wszystko pójdzie dobrze, w najbliższych dniach jeszcze ją uzupełnimy - dodaje sternik klubu.
Z nieoficjalnych informacji, które udało nam się pozyskać, dokumentacja klubu z Koszalina wygląda obiecująco i pojawia się światełko w tunelu, że drużyna wystartuje w rozgrywkach 2026/2027.
Co jeśli nie będzie licencji?
W przypadku nieotrzymania licencji drużyny mogą starać się o licencję na grę w Lidze Centralnej Kobiet, czyli na drugim poziomie rozgrywkowym. Ta jednak również wymaga spełnienia określonych wymogów. Liga Centralna Kobiet liczy obecnie czternaście drużyn, więc dołączenie kolejnych zespołów wymagałoby reorganizacji rozgrywek.
Zgodnie z pierwotnym harmonogramem postępowania licencyjnego, ogłoszonym przez ligę 4 marca, decyzje licencyjne na sezon 2026/2027 miały zapaść do 30 maja. Komunikat nie precyzował jednak osobnego terminu rozpatrzenia odwołań. Wkrótce powinniśmy więc poznać odpowiedź na pytanie, czy Sośnica i Koszalin zagrają w przyszłym sezonie w Orlen Superlidze Kobiet.





