Terminarz turnieju
Final4 to dwa dni rywalizacji, a o wszystkim decydują pojedyncze mecze. Półfinały odbędą się w sobotę, finał i mecz o trzecie miejsce w niedzielę. Godziny w czasie polskim:
- Sobota 6 czerwca, 15:00 - Metz Handball vs CSM București (półfinał)
- Sobota 6 czerwca, 18:00 - Brest Bretagne Handball vs Győri Audi ETO KC (półfinał)
- Niedziela 7 czerwca, 15:00 - mecz o trzecie miejsce
- Niedziela 7 czerwca, 18:00 - finał
Győr poluje na ósmy tytuł
Węgierski Győri Audi ETO KC to najbardziej utytułowany klub w historii kobiecej Ligi Mistrzyń. Ma na koncie siedem triumfów i w Budapeszcie powalczy o ósmy, a zarazem trzeci z rzędu. Zespół prowadzony przez Pera Johanssona przez całą fazę ligową grał dominującą piłkę, a turniej rozegra praktycznie u siebie, przy własnej publiczności. Do Final4 dotarł po wyeliminowaniu w ćwierćfinale duńskiego Odense, które rozbił w dwumeczu 76:53.
W składzie Győr roi się od gwiazd. To między innymi bramkarki Hatadou Sako i Sandra Toft, obrotowe Kari Brattset Dale i Anna Lagerquist, która po tym turnieju kończy karierę, a także rozgrywające Estelle Nze Minko, Bruna de Paula czy Veronica Kristiansen. Sam Johansson nie ucieka od roli faworyta. - To powinno być przyjemnością być faworytem, bo myślę, że zawsze nim będziemy. Jesteśmy jednak realistami i wiemy, że gramy z trzema zespołami na naprawdę wysokim poziomie - mówił szkoleniowiec.
To będzie dziesiąty z rzędu turniej finałowy w wykonaniu Győr, a sobotni rywal nie jest dla Węgierek obcy. To już czternaste spotkanie obu drużyn, a bilans jest korzystny dla mistrzyń: siedem zwycięstw, pięć remisów i tylko jedna porażka. Tą jedyną była półfinałowa porażka w 2021 roku, gdy Brest wyeliminował Győr w drodze do swojego pierwszego finału. Pikanterii dodaje fakt, że dwie obecne zawodniczki Brestu, Ana Gros i Yvette Broch, jeszcze niedawno grały właśnie w Győr.
Przed półfinałem Per Johansson nie ukrywał, jak silnego rywala szanuje. - Przygotowujemy się z pełnym zaangażowaniem do meczu z Brestem, bo ten zespół wygrał wyjątkowo silną grupę Ligi Mistrzyń. To bardzo kompletna drużyna, podobnie jak my, a jej pierwszych osiem czy dziesięć zawodniczek reprezentuje dokładnie ten sam poziom co nasze. Jest u nich Anna Vyakhireva, prawdziwa artystka na boisku, jest Méline Nocandy, którą bardzo trudno zneutralizować, oraz Annika Lott, silna i znakomita rozgrywająca. Liczymy, że nasza nieco szersza rotacja może zrobić różnicę, ale i tak czeka nas bardzo trudny mecz - mówił szwedzki szkoleniowiec.
Metz wciąż czeka na finał
Metz Handball to ścisła czołówka Europy, której wciąż brakuje jednego kroku. To już piąty występ Metz w turnieju finałowym i trzeci z rzędu, ale wciąż bez awansu do finału. Francuski zespół odpadał w półfinałach w latach 2019, 2022, 2024 i 2025, a w Budapeszcie przegrał większość swoich spotkań. Tym razem podopieczne Emmanuela Mayonnade chcą wreszcie przełamać tę passę. Do turnieju awansowały po ćwierćfinałowym dwumeczu z węgierskim Ferencvárosem, wygranym 62:59.
Atutem Metz jest doświadczona kadra z rozgrywającą Grâce Zaadi, która wróciła do klubu w trakcie sezonu, oraz jedną z najskuteczniejszych zawodniczek całych rozgrywek, obrotową Sarah Bouktit. - W ostatnich latach mieliśmy świetne sezony z bardzo małą liczbą porażek, ale na końcu kończyłyśmy czwarte - przyznawała Bouktit.
Brest wraca po pięciu latach
Brest Bretagne Handball, aktualny mistrz Francji, to drugi z francuskich uczestników. W Final4 zagra po raz drugi w historii. Za pierwszym razem, w 2021 roku, dotarł aż do finału, eliminując po drodze właśnie Győr. Zespół prowadzi Raphaëlle Tervel, legenda Győr z czasów gry i pracy trenerskiej, która po sezonie odchodzi z Brestu. Do Budapesztu Francuzki awansowały po dwumeczu z rumuńską Glorią Bistrița, wygranym 73:65.
W ekipie Brestu grają między innymi obrotowe Pauletta Foppa i Yvette Broch oraz prawa rozgrywająca Ana Gros, jedna z najskuteczniejszych zawodniczek turnieju. - Nie myślimy o tym, kto jest faworytem, a kto nie. Wiemy, że Győr też nie jest nie do pokonania. W tym sezonie już dwa razy przegrały, więc czemu nie w półfinale - mówiła Gros.
CSM București po ośmiu latach
Najbardziej niespodziewanym uczestnikiem jest CSM București. Rumuński klub, który wygrał Ligę Mistrzyń w 2016 roku, pokonując w finale w Budapeszcie właśnie Győr, wraca do Final4 po ośmiu latach przerwy. Przełom przyniosła zmiana trenera w trakcie sezonu. Zespół przejęła Bojana Popović, była gwiazda parkietów i wielokrotna zdobywczyni tego trofeum, pod której wodzą CSM odżyło i w ćwierćfinale pewnie wyeliminowało duński Team Esbjerg 62:53.
Skład rumuńskiego zespołu opiera się na skandynawsko-czarnogórskim trzonie. Grają tu między innymi Anne Mette Hansen, Alina Grijseels, Trine Østergaard czy kapitan drużyny Crina Pintea. - Nie chcemy stwarzać żadnej presji, bo to takie miłe być tutaj. One muszą się po prostu cieszyć i grać w piłkę ręczną, bo ją kochają - mówiła Popović.
Wątki, na które warto zwrócić uwagę
Faworytem turnieju jest oczywiście Győr, ale historia uczy, że Final4 rządzi się własnymi prawami. Najciekawszym tłem tej edycji jest francuskie święto. Po raz pierwszy w historii dwa kluby z tej samej ligi, Metz i Brest, awansowały do Final4 kobiet, więc kibice nie wykluczają francuskiego finału lub meczu o brąz.
To także turniej pożegnań. Karierę kończy Anna Lagerquist z Győr, a z Brestem żegnają się trenerka Raphaëlle Tervel oraz kilka kluczowych zawodniczek. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że Tervel, legenda Győr, po raz pierwszy w życiu będzie kibicować przeciwko temu klubowi.
Jak oglądać Final4 w Polsce?
W Polsce mecze turnieju finałowego pokaże Eurosport w streamingu na platformie Max i Playerze. Dostęp jest płatny, w ramach abonamentu.
Z polskiej perspektywy turniej nie ma żadnego akcentu kadrowego, bo w żadnej z czterech drużyn nie gra obecnie Polka. Warto jednak przypomnieć, że w przeszłości w Breście występowały Monika Kobylińska i Monika Stachowska.
fot. Győri Audi ETO KC




