Po zachęcającym inauguracyjnym meczu z mistrzami kraju - Aalborg Håndbold - Sønderjyske wyrusza do BioCirc Arena, gdzie zmierzy się z nowym bywalcem ligi, Skive fH. Choć ekipa z Jutlandii Południowej przegrała tamto spotkanie 28:32, to zaprezentowała się przyzwoicie i może jechać do Skive z pewną dawką optymizmu.
Beniaminek, który nie zamierza się bać
Skive fH zadebiutowało w Bambuni Herreligaen z przytupem. W pierwszym meczu ligowym z KIF Kolding przegrało dosłownie w ostatniej sekundzie - 34:35. To dramatyczne starcie, w którym bramkarz rywali odparł kluczowy strzał przy stanie 60:00, pokazało jednak, że beniaminek to naprawdę wymagający przeciwnik.
W szeregach Skive błysnęło kilka indywidualności. Rozgrywający Mathias Nikolajsen strzelił aż dziewięć bramek w ligowym debiucie, a Joachim Hyldgaard dorzucił cztery gole i osiem asyst. Do tego kibice zobaczą powrót starego znajomego - w bramce Skive stoi teraz Kasper Larsen, doświadczony bramkarz, który swego czasu bronił barw właśnie Sønderjyske.
Søndergaard ostrzega swoich zawodników
Trener Sønderjyske, Kasper Søndergaard, nie ma złudzeń co do trudności niedzielnego zadania i wyraźnie przestrzega swoich graczy przed lekceważeniem rywala.
„Skive ma naprawdę dobry zespół i zagrało świetny mecz w Kolding. Mają wielu utalentowanych graczy jeden na jeden, indywidualistów, którzy lubią rozgrywać szeroko i wymuszać pojedynki. Musimy być gotowi na ich tempo i jakość indywidualną. Nasze przygotowania są dokładnie takie same jak przed meczem z Aalborg - i wymagania wobec własnej gry również" - powiedział szkoleniowiec.
Pierwszy punkt w zasięgu ręki?
Sønderjyske po inauguracyjnej porażce potrzebuje punktów, by nie odstawać od reszty stawki. Skive z kolei po emocjonującym debiucie będzie chciało udowodnić przed własną publicznością, że awans do elity był w pełni zasłużony. Zapowiada się zatem mecz pełen walki - i to już od pierwszych minut.
Źródło: hbold.dk





