W tegorocznej edycji tzw. Report cards - corocznego przeglądu warunków funkcjonowania klubów szwedzkiej ligi - Skara HF znalazło się w centrum uwagi z nieoczekiwanego powodu. Przez poprzednie trzy lata zawodniczki tego klubu nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń co do szatni. W tym roku ton wypowiedzi był zupełnie inny.
Hala z lat 60. potrzebuje odświeżenia
Piłkarki ręczne Skary nie owijają w bawełnę - ich zdaniem szatnie wymagają gruntownego remontu, a stan pomieszczeń zaczyna być po prostu nieakceptowalny. Prezes klubu Håkan Persson wyjaśnił, skąd bierze się ten problem.
- Hala sportowa została wybudowana w latach 1962-63, czyli minęło już trochę czasu. Od tamtej pory w szatniach nie przeprowadzono żadnych większych prac. W ubiegłym roku zaczęliśmy rozmawiać z zawodniczkami o możliwych ulepszeniach, ale ze względu na udział w europejskich rozgrywkach nie mieliśmy wystarczających środków własnych. Od wiosny prowadzimy rozmowy z gminą w sprawie modernizacji. Potrzeba remontu jest oczywista - pomieszczenia powinny być ładniejsze i porządniejsze - powiedział Persson dla Handbollskanalen.
Powracający problem z psychologiem
Kwestia szatni to nie jedyna sprawa, która wychodzi przy okazji Report cards. Zawodniczki Skary od lat sygnalizują brak stałego dostępu do psychologa sportowego. Ten temat pojawia się regularnie w kolejnych edycjach przeglądu, jednak jak dotąd nie przyniosło to wymiernych zmian.
- Naszym podejściem jest utrzymywanie stałego dialogu z zawodniczkami. Gdy pojawia się potrzeba wsparcia, reagujemy i pracujemy z tym indywidualnie. Tak to dotychczas funkcjonuje i tę linię zamierzamy kontynuować - wyjaśnił prezes Persson.
Mimo że brak psychologa to temat wyraźnie ważny dla piłkarek, klub na razie nie zapowiada żadnych systemowych zmian w tym zakresie. Inaczej wygląda sytuacja z szatniami - tu przynajmniej toczy się już konkretny dialog z władzami gminy, co daje nadzieję na rychłą poprawę warunków.
Źródło: handbollskanalen.se





