Komunikat norweskiego szkoleniowca brzmi jednoznacznie: czas eksperymentów dobiega końca. Po wrześniowym zgrupowaniu w Szczyrku i turnieju testowym w czeskim Chebie, gdzie Arne Senstad rotował składem i przyglądał się wielu zawodniczkom, nadszedł moment, by skoncentrować się na grupie, która ma reprezentować Polskę podczas mistrzostw Europy.
Trzy zmiany w kadrze - debiutantka w szeregach
Osiemnastka powołana na październikowe zgrupowanie różni się od tej, która rywalizowała w Czechach niecałe dwa tygodnie temu. Z kadry wypadły bramkarka Barbara Zima oraz rozgrywające Dominika Więckowska i Daria Przywara. Ich miejsca zajęły obrotowa Aleksandra Olek oraz rozgrywające Katarzyna Cygan i Monika Łęgowska - ta ostatnia może zaliczyć debiut w reprezentacji, choć we wrześniu wzięła już udział w części szczyrkowskiego zgrupowania z zawodniczkami LOTTO Superligi Kobiet.
„Mam poczucie, że w poprzednich latach dałem wielu zawodniczkom szansę na grę w reprezentacji, aby mogły się pokazać, zaprezentować swoje możliwości i podjąć walkę o miejsce w kadrze. Wiele z nich wykonało dobrą pracę, ale teraz wchodzimy już w najważniejszą fazę przygotowań do grudniowego EURO. Teraz będzie już mniej sprawdzania, a więcej koncentracji na zespole, który ma zagrać na EURO” - tłumaczy Senstad, zastrzegając, że obecna osiemnastka nie musi być tożsama z ostateczną kadrą na turniej.
Intensywny tydzień w Katowicach
Biało-Czerwone rozpoczną zgrupowanie w niedzielę 18 października w stolicy Śląska. Program obejmuje nie tylko treningi halowe i zajęcia siłowe, ale także sesje wideo oraz działania integrujące zespół. Senstad nie ukrywa, że wymaga więcej.
„Wciąż mamy przed sobą dużo pracy. Po turnieju w Chebie powiedziałem dziewczynom, że nadal nie jestem w stu procentach zadowolony z ich pracy pomiędzy zgrupowaniami. Przed nami wiele wyzwań i zawodniczki muszą jeszcze mocniej popracować” - kontynuuje Senstad.
Islandia - wymagający rywal
Kulminacją zgrupowania będzie sobotnie starcie z Islandią w Arenie Katowice. Rywalki od kilku lat stanowią stabilny, dobrze grający zespół. W październiku 2024 roku, podczas dwumeczu rozegranego na Islandii, gospodynie wygrały 28:24 i 30:24. Wcześniej w tym samym roku Biało-Czerwone pokonały jednak Islandię 26:15.
„Islandki mają ciekawe rozwiązania w obronie, z którymi w przeszłości miewaliśmy problemy. Dobrze będzie się z nimi zmierzyć i zobaczyć, ile dały nam ostatnie treningi. Najważniejsze będzie jednak to, żeby zgrywać nasz zespół i pracować nad tym, jak chcemy grać podczas EURO” - wyjaśnia trener Polek.
Islandia w ostatnich Mistrzostwach Świata zajęła 21. miejsce, a na EURO 2024 uplasowała się na 16. pozycji - znacznie niżej niż Polki (odpowiednio 9. i 11. lokata). Wiele zawodniczek rywalizuje w silnej duńskiej lidze.
Powrót do Katowic po niemal dwóch dekadach
Dla polskich kibiców mecz będzie wyjątkową okazją - kadra kobiet nie grała w Katowicach od 2007 roku, kiedy pokonała Ukrainę 35:24. Teraz śląska publiczność może zaopatrzyć się w bilety przez serwis Eventim.pl i już na żywo zobaczyć reprezentację przed grudniowym turniejem. Przed sobotnim pojedynkiem obie drużyny rozegrają zresztą zamknięty sparing bez udziału mediów i kibiców.
Grudniowe EURO tuż-tuż
Mistrzostwa Europy, które po raz pierwszy w historii odbędą się częściowo w Polsce, rozpoczną się 3 grudnia. Polska zagra wszystkie mecze fazy grupowej w katowickim Spodku - 5 grudnia z Francją, 7 grudnia z Ukrainą i 9 grudnia z Wyspami Owczymi (wszystkie o 18:00). Spodek będzie także gospodarzem rundy głównej oraz finałowego weekendu turnieju. Islandia trafi natomiast do grupy A w rumuńskiej Oradei, gdzie zmierzy się z Węgrami, Czarnogórą i Słowenią.
Źródło: zprp.pl





