Zgodnie z przepisem 17. regulaminu gry, dotyczącym sędziów, zasadą jest, że ten sam duet arbitrów prowadzi mecz od pierwszego do ostatniego gwizdka. Jeśli jednak jeden z nich dozna kontuzji i nie ma możliwości zastąpienia go rezerwowym sędzią, drugi musi dokończyć spotkanie samodzielnie.
Tak było w Lemgo
Dokładnie tak wyglądała sytuacja w Lemgo, gdzie kontuzjowany Denis Regner zajął miejsce przy stoliku sędziego ds. czasu gry. Stamtąd mógł na bieżąco obserwować przebieg spotkania i wspierać swojego partnera - Juliana Köppla - przez słuchawki, podczas gdy ten prowadził mecz w pojedynkę na boisku.
Turnieje a rozgrywki ligowe - różne zasady
Na dużych imprezach międzynarodowych, takich jak mistrzostwa świata czy finałowe turnieje, organizatorzy mają zazwyczaj do dyspozycji rezerwową parę sędziów gotową do natychmiastowego wejścia na parkiet. W przypadku zwykłych meczów ligowych czy pucharowych jest to jednak rozwiązanie praktycznie niemożliwe do zastosowania - wymagałoby zbyt dużych nakładów organizacyjnych i finansowych.
Dlatego w ligowych realiach obowiązuje prosta procedura: zdrowy sędzia kontynuuje pracę sam, a kontuzjowany - o ile jest w stanie - wspiera go z linii bocznej lub właśnie ze stolika sędziego ds. czasu gry.
To już się zdarzało wcześniej
Choć tego rodzaju zdarzenia należą do rzadkości, nie jest to precedens w historii Bundesligi. Ostatni podobny przypadek miał miejsce w lutym 2020 roku, gdy podczas meczu TSV Hannover-Burgdorf z THW Kiel kontuzji doznał Tobias Tönnies. Jego partner sędziowski, Robert Schulze, przez niemal 40 minut prowadził spotkanie zupełnie sam.
Źródło: hbold.dk





