Magdeburg od początku narzucił tempo
Magdeburg błyskawicznie przejął kontrolę nad meczem. Już w pierwszych minutach goście prowadzili 5:1, a ich skuteczność w ataku była imponująca - pierwsze dziesięć rzutów trafiło w siatce. Taka efektywność na starcie to najlepsza możliwa baza pod wygraną, bo zbudowana zaliczka okazała się na tyle solidna, że Gummersbach - mimo kilku efektownych pogoni - nigdy nie zdołało jej w pełni zniwelować.
Kluczem do sukcesu SCM była zimna krew w momentach, gdy gospodarzom udawało się zbliżyć. Podczas gdy VfL w pierwszej połowie popełniał zbyt wiele błędów technicznych, Magdeburg grało pewnie i konsekwentnie. Jak sam przyznał po meczu Miro Schluroff: „W pierwszej połowie popełniamy za dużo błędów. Pod koniec bierzemy też kilka złych rzutów, dorzucamy parę niedokładnych podań - i właśnie te drobiazgi Magdeburg nam wypomina. Dlatego wygrywa."
Pogoń Gummersbach - efektowna, ale niewystarczająca
Gospodarze nie zamierzali się poddawać. Przy stanie 7:11 trener Guðjón Valur Sigurðsson poprosił o czas. Zmiany w składzie przyniosły efekt - do bramki wszedł Ignacio Biosca, a przebudowany blok środkowy z Kristjanem Horzenem i Elliðim Snærem Viðarssonem zadziałał. Seria 4:1 doprowadziła do wyrównania 13:13 i wywołała euforię na trybunach. Magdeburg jednak natychmiast przygasiło entuzjazm kibiców - do przerwy odbudowało przewagę i schodziło do szatni wygrywając 18:14.
Po zmianie stron historia się powtarzała. Schluroff kilkukrotnie doprowadzał do zbliżenia na jedno trafienie, hala buzowała, ale gości nie dało się zaskoczyć. Za każdym razem, gdy Gummersbach parło do wyrównania, Magdeburg znajdowało właściwe rozwiązanie - czy to w sytuacjach jeden na jeden, czy przy grze w przewadze.
Musche i Kristjansson nie do zatrzymania
Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Matthias Musche - dziewięć bramek, w tym sześć z siedmiu metrów. To on przejmował inicjatywę w najtrudniejszych momentach i utrzymywał Magdeburczyków na prowadzeniu. W ostatnich minutach, gdy nerwy sięgnęły zenitu, znowu był niezawodny z linii rzutów karnych.
Równie ważną rolę odegrał Gísli Þorgeir Kristjánsson - siedem bramek i pięć asyst. Rozgrywający był sercem magdeburskiej ofensywy, regularnie uruchamiając kolegów w kole i znajdując luki w obronie Gummersbach.
Po stronie gospodarzy wyróżnił się Miro Schluroff, który zdobył aż 11 bramek - wiele z nich w drugiej połowie, kiedy Gummersbach desperacko szukało drogi do wyrównania. Dobrą partię rozegrał też bramkarz Biosca, którego interwencje napędzały kolejne pogonie VfL-u.
Kapitan Magdeburga Magnus Saugstrup po końcowym gwizdku nie ukrywał, że było ciężko: „Niesamowicie trudny mecz. Tu, w Gummersbach, zawsze tak jest. Na szczęście wygraliśmy dwoma bramkami."
Statystyki meczu
VfL Gummersbach - SC Magdeburg 31:33 (14:18)
VfL Gummersbach: Biosca (8 obron), Obling (2 obrony); Schluroff 11, Smits 8/1, Viðarsson 7, Hallbäck 2, Roganovic 1/1, Kodrin 1, Horzen 1
SC Magdeburg: Mandić (4 obrony), Kuzmanović (4 obrony); Musche 9/6, Kristjansson 7, Claar 5, Saugstrup 4, Magnusson 3, Jónsson 3, Rasmussen 1, Hensen 1, Mertens 1
Najlepsi zawodnicy meczu: Elliði Snær Viðarsson (HPI 100) / Felix Claar (HPI 84)
Co dalej?
Oba zespoły wracają do rywalizacji już w środę. Gummersbach zagra 2 września na wyjeździe z Rhein-Neckar Löwen, natomiast Magdeburg podejmie dzień później u siebie Füchse Berlin.
Źródło: opel-hbl.de





